28 grudnia 2014

Zielono mi!

tak może już śpiewać moja teściowa, dla której stworzyłam tę chustę, w jej ulubionym zestawieniu kolorystycznym.



Od tej włóczki wszystko się zaczęło, cała ta chuściana seria, której wciąż nie mam dość. Ale ciekawostką jest, że chustę ostatecznie stworzyłam z dwóch różnych włóczek, bowiem dwaj producenci mają identyczne włóczki. To Greta Natura Multi firmy Opus oraz Merino Gold Batik Design Madame Tricote. Mają identyczny skład i kolory, ale jeśli chodzi o jakość skłaniałabym się ku Opusowi.

Chciałam nieco większą, więc wydziergałam ją z czterech motków.





26 grudnia 2014

Prezenty!

Bardzo mnie Mikołaj uszczęśliwił, więc troszkę się chwalę, co w tym roku znalazłam pod choinką.

Najnowsza książka Jamiego Olivera, jupi!



Przepisy na na tzw. dania budżetowe, choć oczywiście ten budżet to angielski, i porady jak nie marnować jedzenia. Dla mnie to po prostu nowe przepisy ulubionego kucharza.

Bardzo upragniony kominek zapachowy.



Jestem wielką fanką wszelakich pachniuchów, uwielbiam perfumy, pachnące kosmetyki i wszelakie zapachy do domu. Nasz stary kominek jest trochę słaby, bo wszystko jest w środku, ciężko to wymyć i zapachy mieszają się ze sobą.
Mój nowy kominek jest prześliczny, taki w stylu powiedziałabym angielskim. Nowością dla mnie są woski zapachowe, o których tyle się naczytałam u Ani. Jestem już totalnie zauroczona, i jak siebie znam, uzależniona. 

Biała skrzyneczka na cokolwiek


Od Maranty przyleciała frywolitkowa śnieżynka. Zachwycająca w swej misterności i delikatności, ledwo śmiałam wziąć ją w ręce.


Światło nie sprzyja zdjęciom, ale za oknem pada już piękny śnieg!

Są też prezenty niematerialne. Świadomość, że bliskiej osobie życie wreszcie zaczyna się układać, napawa mnie uczuciem szczęścia i radości. 

A jak wasze prezenty?

23 grudnia 2014

Wesołych Świąt!

Próbując wnieść nieco świątecznego ducha i upiększyć swój piękny inaczej, duży pokój zwany przeze mnie szumnie "salonem", stworzyłam dwie świąteczne kompozycje, z tego co miałam w domu.

Pierwsza, ze względu na kolory kojarząca mi z lasem, choć co stwierdzam z pewnym ubolewaniem, brak tu prawdziwych szyszek.





Druga kompozycja jest złoto-czerwona, w roli głównej wystąpił wspaniały ciężki świecznik, który zniosłam ze strychu oraz jeden z ulubionych serwetkowych modeli, wydziergany z metalizowanego, czerwonego kordonka. 



Skoro jesteśmy już w świątecznym nastroju, wszystkim, którzy tu zaglądają życzę radosnych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia spędzonych w ciepłej, rodzinnej atmosferze, a pod choinką - wymarzonych prezentów!


Pozdrawiamy!

Madzia i Masza 

22 grudnia 2014

Szydełkowe świąteczne ozdoby - srebro

Kolejny zestaw świąteczny, który stworzyłam z metalizowanego kordonka, złożony z serwetki i girlandy. Janeczka z Janeczkowa lubi biel i niebieski, mam więc nadzieję, że zestaw będzie pasował do wystroju jej domu.


Serwetka jest w kształcie gwiazdy. Bardzo lubię wzory tego typu, proste i gęste. W prostocie tkwi jednak mała pułapka, w takich wzorach o wiele łatwiej jest o pomyłkę przy dzierganiu.
Chyba zrobię kiedyś taką dla siebie.


I jeszcze gwiazdkowa girlanda, tym razem wszystkie gwiazdki są takie same.





21 grudnia 2014

Pasztet z soczewicy - razy dwa

Dwa pasztety z soczewicy znalezione na blogu rasberries and cream. Pomyślałam sobie, że od razu zrobię oba. Może niekoniecznie spełnią swoją rolę świątecznych wędlin, jako, że ich konsystencja okazała się dość mazista, ale i tak warto spróbować.


Pasztet z dodatkiem wątróbki wydał mi się mniej smaczny po spróbowaniu, ale już z chlebkiem okazał się świetny.

Pasztet z soczewicy i wątróbki

  • 200 g czerwonej soczewicy
  • 200 wątróbki drobiowej, pokrojonej w kostkę 1 cm
  • 3 duże cebule pokrojone w kostkę
  • 4 zmiażdżone ząbki czosnku
  • 2 łyżeczki czerwonej papryki
  • 1 łyżeczka mielonej kolendry
  • 2 jajka roztrzepane
  • 100 g masła
  • 2 łyżki brandy
  • 2 łyżki zielonej pietruszki, posiekanej
  • pieprz i sól do smaku
  • olej do smażenia
Soczewicę zalewamy dwoma szklankami wody i gotujemy do momentu, aż soczewica rozpadnie się i powstanie puree (ok. 20-30 minut). W międzyczasie na patelni rozgrzewamy olej i smażymy na nim cebulę i wątróbkę, aż będą miękkie. Pod koniec smażenia dodajemy czosnek, paprykę i kolendrę. Całość miksujemy blenderem na gładką masę i dodajemy do puree z soczewicy. Dodajemy masło, jajka, pietruszkę i brandy. Dokładnie mieszamy, doprawiamy solą i pieprzem. Masę wykładamy do keksówki wyłożej papierem lub folią aluminiową (użyłam aluminiowych jednorazówek) i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 st C. Pieczemy ok. 45 minut.


Pasztet z soczewicy i warzyw bardziej mi smakuje. Jest delikatny i nieco słodki. Podczas przygotowania okazało się, że nie mam kminu rzymskiego i zamiast niego dodałam garam masalę. To był strzał w dziesiątkę. Pasztet uzyskał lekko indyjski posmak. 

Pasztet z soczewicy i warzyw
  • 250 czerwonej soczewicy
  • 100 g masła
  • 2 cebule pokrojone w kostkę
  • 2 średnie marchewki, starte na tarce
  • 1 pasternak lub pietruszka, starty na tarce 
  • 1 łodyga selera naciowego, pokrojona w kostkę
  • 2 łyżeczki mielonego kminu rzymskiego
  • 2 cm korzenia imbiru, starty drobno na tarce
  • 4 ząbki czosnku zmiażdżone
  • 1 łyżeczka czerwonej papryki
  • 2 szczypty chili
  • 2 jajka, roztrzepane
  • sól i pieprz do smaku
Soczewicę płuczemy i gotujemy jak w poprzednim przepisie. Na patelni rozpuszczamy masło i smażymy cebulę, aż będzie szklista, dodajemy pozostałe starte warzywa i smażymy aż będą miękkie. Pod koniec smażenia dodajemy kmin rzymski, imbir, paprykę, chili i czosnek i smażymy jeszcze 1-2 minuty. Warzywa łączymy z soczewicą i miksujemy blenderem. Przyprawiamy solą i pieprzem. Dodajemy jajka i dokładnie mieszamy. Przekładamy pasztet do foremki i pieczemy ok. 30-40 minut.


18 grudnia 2014

Szydełkowe ozdoby świąteczne - złoto

Właściwie nie złoto, tylko taki ciepły brąz. Kawa, która uwielbia Agnieszka zainspirowała mnie do stworzenia kompletu ozdób świątecznych z użyciem metalizowanego kordonka.

Chciałam zrobić ładne zdjęcia i trochę przesadziłam z ozdobami, nie śmiejcie się!

Serweta na stół





Od jakiegoś czasu niesamowicie podobają mi się girlandy. Można je zrobić praktycznie ze wszystkiego i na wiele sposobów. Można nimi przyozdobić różne miejsca, powiesić na ścianie, na kominku, tarasie, na drzewach, co tylko przyjdzie nam do głowy. Girlandy często są spotykane i świetnie wyglądają w pokojach dziecięcych. Uważam, że są fajną ozdobą.

Moją (właściwie już nie moją) girlandę wykonałam w wersji świątecznej, można więc powiesić ją także na choince.




13 grudnia 2014

Penne z kurczakiem w sosie pleśniowym

Jeden z moich kulinarnych hitów. Sycące i dość ciężkie, nie ukrywam, ale jakże pyszne!
Przepis znalazłam na Wielkim Żarciu.

Zanim przejdę do przepisu przedstawiam jedną z moich ostatnich kuchennych zdobyczy. Angielska miska wyszperana w jednej z rupieciarni, za całe 8 zł.

tak bardzo mi się podoba, że musiałam ją pokazać
Penne z kurczakiem w sosie pleśniowym (4 porcje)

  • 50 dkg piersi z kurczaka
  • 2 średnie cebule
  • 3 duże ząbki czosnku
  • 20 dkg wędzonego boczku
  • 1 serek pleśniowy
  • 400 g śmietany 18%
  • pęczek natki pietruszki
  • makaron penne
  • olej do smażenia
Filety z kurczaka pokroić na cienkie paseczki. Cebulę i boczek pokroić w kosteczkę.
Boczek podsmażyć na patelni. Przełożyć łyżką cedzakową do garnka. Na pozostałym tłuszczu zeszklić cebulę. Cebulę przełożyć do garnka. Na patelnię dolać nieco oleju i podsmażyć piersi z kurczaka. 
Do garnka z boczkiem i cebulą dodać rozgniecione ząbki czosnku. Postawić garnek na małym ogniu. Wlać śmietanę, dodać serek pleśniowy i mieszać do rozpuszczenia się serka. Natkę z pietruszki posiekać, dodać do sosu. Dodać podsmażonego kurczaka, doprawić pieprzem (z solą ostrożnie, bo słony jest serek), wymieszać.
Ugotować makaron. Ugotowany makaron polać sosem i zajadać.



11 grudnia 2014

Czapka grudniowa

Właściwie to bardziej zajawka niż prezentacja. Ale chcę oznajmić, że grudniowa czapka jest gotowa.





Zdecydowanie lepiej prezentuje się na głowie właścicielki, tym bardziej, że obdarzona jest ona cudnymi loczkami, które tak ślicznie wystają z czapki.

Czapka jak czapka, taki zwyklak, z włóczki Shetland YarnArt.

Czapkę dodaję do wyzwania 



5 grudnia 2014

Vindaloo

Oto jedno z moich ulubionych indyjskich dań. Przygotowane z przepisu Jamiego Olivera - vindaloo. Danie stanowi smaczne połączenie kuchni europejskiej z kuchnią indyjską, a jego nazwa oznacza "ocet i czosnek". Przepis podaję w postaci oryginalnej, w której jest masa chili. Ostatnio dodałam 1 suszoną papryczkę plus kilka przekręceń młynka, a wyszło ostre jak diabli. Vindaloo można zrobić także z wieprzowiny lub kurczaka. Dodanie naturalnego jogurtu złagodzi ostrość.

Vindaloo

2 średnie cebule 
4 ząbki czosnku
1-2 świeże papryczki chili
kawałek świeżego imbiru wielkości kciuka
mały pęczek świeżej kolendry
4 dojrzałe pomidory
olej arachidowy lub warzywny 
kawałek masła
800 g łopatki wołowej pokrojonej w kostkę
sól morska i świeżo zmielony czarny pieprz
6 łyżek octu balsamicznego
1 łyżka płynnego miodu
sos vindaloo

sos vindaloo

2 ząbki czosnku
kawałek świeżego imbiru wielkości kciuka
4 suszone czerwone papryczki chili
2 łyżeczka mielonej kurkumy
1/2 łyżeczki soli morskiej
3 łyżki oleju arachidowego
2 łyżki koncentratu pomidorowego
2 świeże papryczki chili
mały pęczek świeżej kolendry

przyprawy do uprażenia: 1 łyżeczka ziaren czarnego pieprzu, 4 goździki, 2 łyżeczki nasion kolendry, 2 łyżeczki nasion kopru włoskiego, 1 łyżeczka nasion kozieradki

Przyprawy uprażyć na suchej patelni, na średnim ogniu, a następnie utrzeć na proszek. Następnie z resztą składników zmielić na gładki sos.

Przygotowanie curry
Czosnek, imbir, chili i łodyżki kolendry drobno posiekać, a następnie wraz z cebulą wrzucić na rozgrzaną patelnię z olejem i masłem. Smażyć 10 minut, aż całość zmięknie i nabierze złocistego odcienia. Dodać mięso i sos vindaloo. Dobrze wymieszać aby wszystkie składniki pokryły się sosem, doprawić solą i pieprzem. Dodać pomidory, ocet balsamiczny, miód i ok. 400 ml wody, tak aby przykryła wszystkie składniki, i ponownie wymieszać. Doprowadzić do wrzenia i dusić na małym ogniu pod przykryciem do miękkości. 



3 grudnia 2014

Smutno, a do tego "Pokłosie"

Nie rozpieszczam wpisami, co? Dwa miesiące chorowania potrafi dać w kość. Brak nowych zdjęć, brak weny do pisania, tylko postępujące przygnębienie i bezradność. Do tego ci wszyscy ludzie niedowierzający i wszystko wiedzący najlepiej. Jakże jednak muszą czuć się ci naprawdę chorzy, chorzy latami, cierpiący, wiecznie w domu zamknięci? 

Tylko robótki się robią, ale nic nie pokażę, chowam na razie zazdrośnie, bo to prezenty mają być. Chciałabym wywołać nimi kilka uśmiechów.

Przy dzierganiu jak zwykle, coś do oglądania, ale dziś porządnie mną zatelepało.

"Pokłosie" w reżyserii Władysława Pasikowskiego. 

Przyznam, że nie jestem fanką polskiego kina. Często nawet przeciwnikiem. Polskie kino widzę jako albo kretyńskie komedie, albo rozbuchane patosem, patetyczne aż do bólu produkcje o polskim bohaterstwie lub męczeństwie. Zdarzają się jednak wyjątki, i kiedy o takich słyszę, staram się je obejrzeć.

"Pokłosie" to nie jest najnowszy film i nie pamiętam wszystkiego co o nim pisano. Pamiętam, że wzbudził kontrowersje, bo nie traktuje o polskim bohaterstwie, a wręcz przeciwnie, a Maciej Stuhr grający jedną z głównych ról był bardzo szykanowany za, właściwie za co? Że śmiał zagrać taką rolę? Obrońcę Żydów (nie, "żydków")? Ja tego swoim małym rozumkiem nie ogarniam, mam tylko wrażenie, że gdyby zagrał rolę najgorszego zbrodniarza świata zostałaby przyjęta inaczej, a oceny skupiłyby się tylko na wykonanej aktorskiej pracy. I mając to wszystko w świadomości patrzyłam na ten film z niedowierzaniem i bólem. I mam nadzieję, że ten film jest mocno przerysowany, przecież tak często w kinie bywa, bo nie chcę chyba wiedzieć, że żyję w takim świecie, w takim otoczeniu, otoczeniu tych polskich patriotów i żarliwych katolików, którzy zdolni są do takich rzeczy i takiej nienawiści. 

Oprócz tych wszystkich emocji, które każdy odbierze inaczej, bo pewnie wielu zakrzyknie, że tak, bardzo dobrze mu zrobili, "Pokłosie" to naprawdę dobry, świetnie zrealizowany film. 

Filmweb

16 listopada 2014

Kolejna z serii - chusta Virus


Oto kolejna z serii, którą zapoczątkowała chusta w podobnym odcieniu kolorystycznym. Ten egzemplarz stworzyłam dla siebie, i naprawdę nie mogę się na nią napatrzeć, jak również na tę w trakcie tworzenia, tak bardzo podoba mi się ten wzór. 







13 listopada 2014

Listopad

Dziękuję bardzo za miłe komentarze pod adresem moich czapek. Miło, że podobają się takie zwyklaki. 

Cały miesiąc, w tym okres wyjątkowo w tym roku pięknej, złotej jesieni, radośnie przechorowałam. Podczas wizyty na wsi w Dniu Niepodległości do fotografowania pozostały mi suche liście i badyle. Listopad zachował jednak kilka przepięknych kolorów, a cudowne słońce robiło co mogło aby wydobyć całe piękno tego dnia, okraszając krajobraz swoim złotem.
Natura troszkę jednak zwariowała bo na jednej z gałęzi odkryłam bazie.







to niezwykłe, że jeszcze w listopadzie kwitną kwiaty!

11 listopada 2014

Czapkowe wyzwanie - czapki listopadowe

Raz kozie śmierć. Postanowiłam wziąć udział w wyzwaniu blogowym znalezionym na blogu Handmade Project. Polega ono na stworzeniu 12 czapek w 12 miesięcy. 



Nie wiem co zrobię z tyloma nakryciami głowy, jeśli sprostam wyzwaniu, ale czapki lubię robić. A na listopad przygotowałam dwie czapki, męską i damską, czyli dla niej (ja) i dla niego (mąż).



Pierwszy raz zrobiłam czapki zaczynając od czoła, a nie od czubka głowy. Są bardzo proste, ale fajne i uważam, że bardzo nam w nich do twarzy.






3 listopada 2014

"Touch"

Jeżeli nie wierzycie już  w ludzi i dobro na świecie obejrzyjcie serial "Touch".


Po stracie żony w zamachu na WTC Martin Bohm samotnie wychowuje 11-letniego syna, autystycznego Jake'a. Jake nie mówi, ale pewnego dnia Martin zauważa, że syn próbuje porozumiewać się za pomocą liczb. Próbując nawiązać nić porozumienia, podąża za liczbami syna, stając się mimowolnie uczestnikiem historii różnych ludzi. Przez cały serial rozwija się opowieść ojca i syna, równolegle ukazując historie ludzi z całego świata. Ich losy w różnym stopniu są powiązane z Martinem i Jake'm.


"Touch" to niesamowita opowieść o dobrych uczynkach. O tym, jak wszystkie nasze czyny mają lub mogą mieć wpływ na wszystko co się wokół nas dzieje. Jak jeden człowiek może wpłynąć na drugiego. O tym jak drobnymi nawet gestami można zmienić świat na lepszy. Wystarczy uwierzyć w drugiego człowieka i podać mu rękę. Każda historia opowiedziana w poszczególnych odcinkach jest optymistyczna i każda niesie pozytywne przesłanie. Nie brak również autentycznych wzruszeń. Może to i bajka, ale może wcale nie? Ja w to wierzę.