27 kwietnia 2014

Pasta z tuńczykiem

Punktem wyjściowym była sałatka kijowska, która bardzo posmakowała mi w święta. Najpierw odrzuciłam masło, które wydawało mi się bardzo dziwacznym pomysłem, a potem zamieniłam sałatkę na pastę do chleba. A ponieważ wydawała mi się zbyt mdła doprawiłam ją musztardą Dijon.

Pasta z tuńczykiem

Składniki:
  •  5 jaj
  • 1 mała cebula czerwona
  • puszka tuńczyka w sosie własnym
  • 150 g żółtego sera
  • majonez
  • 1,5 łyżeczki musztardy Dijon
  • sól i pieprz do smaku (mniej soli, więcej pieprzu)
Jaja ugotować na twardo, posiekać. Cebulkę i ser drobno posiekać. Tuńczyka odsączyć, rozdrobnić. Wymieszać i połączyć z majonezem i musztardą. Doprawić i zajadać.  


Urodziny

Jakiś czas temu otrzymałam niespodziewany prezent, który mocno chwycił mnie za gardło. Były to skany zdjęć zrobionych przez mojego tatę. To zdjęcia z mojego dzieciństwa, zdjęcia także moich rodziców, kiedy byli jeszcze bardzo młodzi i babci jakiej nie pamiętam. Babcia na zdjęciach jest chyba w takim wieku jak ja teraz. Te stare zdjęcia to jeden z najpiękniejszych prezentów jakie dostałam. A ponieważ dzisiaj jest moje małe święto, pozwalam sobie na odrobinę więcej ekshibicjonizmu niż zazwyczaj. Wracam do czasów kiedy niewątpliwie byłam bardzo szczęśliwa, a moje pojawienie się na świecie uszczęśliwiło kilka osób.

to chyba wtedy zaczęła się moja miłość do drobiu

24 kwietnia 2014

Bułeczki tureckie

Ten przepis tak mnie zaciekawił, że musiałam wypróbować go jak najszybciej. Zamieniłam chlebek na bułeczki i rodzynki, których nie cierpię, na żurawinę. Bułeczki wyszły bardzo smaczne. Oryginalny przepis znajduje się tu, a ja podaję przepis po moich zmianach (wymuszonych także zawartością kuchennych szafek). Drożdże instant można zamienić na świeże (14 g). Myślę, że pasowałoby tu również suszona śliwka.

Bułeczki tureckie

składniki:
  • 300 ml mleka
  • 100 g żytniego zakwasu
  • 1,5 łyżki oliwy
  • 60 g syropu z buraków cukrowych
  • 50 g mąki żytniej
  • 400 g mąki pszennej
  • 10 g kawy rozpuszczalnej
  •  łyżka soli
  • 7 g drożdży instant 
  • 120 g żurawiny suszonej
Ze wszystkich składników wyrobić gładkie ciasto i zostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu. Ja skorzystałam z maszyny do chleba i programu do wyrabiania i wyrastania ciasta. Uformować 10 sztuk bułeczek, ułożyć na blasze w sporych odstępach. Piec ok 30 minut w temp 180 stopni (do mocnego zrumienienia).


23 kwietnia 2014

Jaja faszerowane wędzoną rybą

Oczywiście faszerowane jaja przy braku umiejętności posługiwania się szprycą, a co za tym idzie wykonania uroczych zakrętasków, nie są wdzięcznym obiektem do fotografowania. Ale w smaku okazały się naprawdę pyszne. 

Jaja faszerowane wędzoną rybą

składniki:
  • 100 g wędzonej ryby
  • 6 jaj ugotowanych na twardo
  • szczypiorek bądź cebulka
  • majonez
  • sól i pieprz do smaku
Z jaj wyciągamy żółtka. Żółtka siekamy razem z rybą i szczypiorkiem. Doprawiamy pieprzem i solą (mniej soli lub wcale, więcej pieprzu). Łączymy z majonezem i nakładamy do białek jaj. 

Z podanych składników otrzymamy również świetną pastę na kanapki.


20 kwietnia 2014

Wielkanoc

Świąteczna ozdoba stworzona z koszyczka i dwóch szydełkowych zwierzątek umieszczona w zwyczajowym miejscu przesiadywania Maszy nie mogła nie wzbudzić kociego zainteresowania.  Po dokładnym obwąchaniu kompozycji i obejrzeniu zawartości koszyczka zainteresowanie kotów zdało się być wyczerpane. Oczywiście były to tylko pozory stworzone dla uśpienia czujności kocich mam. Po zgaszeniu świateł i udaniu się na spoczynek (jakże zasłużony!) usłyszeliśmy głośne tupanie. Kiedy w końcu nie wytrzymałam, wstałam i zapaliłam światło, moim oczom ukazał taki oto widok: baranek i kurka zrzucone z piedestału szafki, poniewierały się po podłodze, zaś Masza bawiła się w najlepsze wydłubaną z kurki watą. Morris zadowolił się rolą kanapowego kibica.

pysie niewiniątek

A dzisiaj Wielkanoc. Nie mogłam się doczekać, suto zastawiony stół i wesoła biesiada w rodzinnym gronie.

 
Po jedzeniu wybraliśmy się na piękny spacer do lasu.



Nie ma dla mnie piękniejszej i bardziej urzekającej pory niż początek wiosny. Budząca się do życia natura przywraca nadzieję i napawa optymizmem. Napęczniałe pąki, drobne, zieloniutkie listki i nieśmiałe malutkie kwiatuszki triumfalnie obwieszczają kolejne zwycięstwo nad przemijaniem. Powoli zaczyna nas otaczać buchająca wokół zieleń, nigdy nie będzie już tak intensywna jak teraz. Po prostu chce się żyć. 
Odurzające zapachem kwiaty owocowych drzew w zbliżeniu okazują się prawdziwymi cudami, wyglądają jak egzotyczne kwiaty z dalekich zakątków.






19 kwietnia 2014

Wesołych Świąt!



Wszystkim pięciu czytelnikom mojego bloga życzę zdrowych, pogodnych i spokojnych Świąt Wielkiej Nocy przebiegających w rodzinnej, pełnej miłości atmosferze.:)

A te dwa urocze stworzonka wykonały moje utalentowane koleżanki Janeczka i Misia.

5 kwietnia 2014

Kurczak, Indie i Jamie Oliver

Jamie Oliver to jeden z najbardziej znanych brytyjskich kucharzy i mój kulinarny guru. Uwielbiam Jamiego i uwielbiam jego przepisy. Mam prawie wszystkie jego książki i wiele się od niego nauczyłam. Potrawy Jamiego są proste, niewyszukane i łatwe, takie po prostu normalne, choć pomysłowe. W swoich programach Jamie gotuje na luzie, bez designerskich garnków i sprzętów (choć promuje takowe swoim nazwiskiem), często brudząc siebie i wszystko dookoła. Wzbudza mój podziw gotując w plenerze, na kolanie, na ognisku, w jakiś poobijanych garnkach i prowizorycznych naczyniach. Jamie jest niezmordowany, wydaje kolejne książki, ma własny magazyn i restaurację, jeździ po kraju propagując zdrowe jedzenie, pomaga trudnej młodzieży ucząc gotowania i oczywiście kręci programy telewizyjne.

 

Mój dzisiejszy obiadek to połączenie miłości do przepisów Jamiego i miłości do kuchni indyjskiej. Przepis pochodzi z programu "Jamie odkrywa Wielką Brytanię". Podaję przepis oryginalny, ale oczywiście zrobiłam po swojemu.



Kurczak imperialny


Składniki
  • kurczak z wolnego chowu o wadze około 1,4 kg
marynata:

  • po jednej kopiastej łyżeczce roztartego czosnku, startego świeżego imbiru i startego świeżego chili,
  • 1 kopiasta łyżka przecieru pomidorowego,
  • po kopiastej łyżeczce mielonych nasion kolendry, kurkumy, garam masali i mielonego kminu,
  • 2 kopiaste łyżki naturalnego jogurtu,
  • 2 cytryny,
  • 2 płaskie łyżeczki soli morskiej
sos:
  • 1 laska cynamonu,
  • 3 małe czerwone cebule,
  • 10 goździków,
  • 3 łyżki octu z białego wina,
  • 3 łyżki sosu Worcestershire,
  • 3 płaskie łyżki mąki,
  • woda lub bulion,
  • opcjonalnie: jogurt naturalny, do podania
ziemniaki:

  • kilka ziemniaków,
  • pomidorki koktajlowe,
  • papryczka chilli,
  • kumin, garam masala, nasiona gorczycy,
  • główka czosnku,
  • kolendra,
  • oliwa,
  • masło




Wykonanie:

Mięso na udkach kurczaka nakrójcie kilka razy aż do kości. Weźcie brytfankę trochę większą od kurczaka, przełóżcie do niej wszystkie składniki marynaty i dokładnie wymieszajcie. Włóżcie czyste gumowe rękawice i wmasujcie marynatę w kurczaka, z wierzchu i od środka. Nie żałujcie marynaty! Idealnie byłoby zostawić kurczaka na noc w lodówce. 

Nagrzejcie piekarnik do temperatury 200 stopni Celsjusza. Tak ustawcie półki w piekarniku, żeby brytfanka z kurczakiem stała na dnie, na prętach półki, a ziemniaki żeby można było wstawić na górze. Ziemniaki (większe przekrojone na pół) wrzućcie do garnka z osolonym wrzątkiem i cytryną w całości i gotujcie 15 do 20 minut, aż będą miękkie. Odcedźcie ziemniaki i odstawcie, żeby odparowały. Cytrynę nakłujcie kilka razy ostrym nożem i włóżcie do środka kurczaka. Przełóżcie kurczaka na talerz. Na dnie brytfanki ułóżcie pokrojoną w duże kawałki cebulę, dodajcie cynamon, goździki, ocet i sos Worcestershire i wymieszajcie z mąką. Wlejcie bulion lub wodę i ustawcie brytfankę na dnie. Kurczaka ułóżcie nad brytfanką wprost na prętach półki. Pieczcie godzinę i 20 minut. 

Drugą brytfankę wstawcie na średni ogień, wlejcie oliwę, włóżcie masło i wsypcie nasiona gorczycy, kminu i garam masalę. Róbcie wszystko szybko, bo jeśli tłuszcz zbytnio się rozgrzeje, nasiona gorczycy będą strzelać po całej kuchni. Przekrójcie główkę czosnku na pół i włóżcie do brytfanki wraz z pokrojonym w plasterki chili i pokrojonymi pomidorami. Dołóżcie odcedzone i odparowane ziemniaki, wymieszajcie wszystko i porządnie posólcie. Posypcie drobno posiekanymi gałązkami kolendry, a listki zostawcie w misce z zimną wodą na później. Po 40 minutach od wstawienia kurczaka do piekarnika dostawcie ziemniaki. 
Po upieczeniu przełóżcie kurczaka na drewnianą deskę i delikatnie obierzcie skórkę z przypalonej warstwy marynaty, by pod spodem ukazał się idealnie upieczony kurczak. Przetrzyjcie sos przez sito do rondelka i roztrzepcie trzepaczką. Doprowadźcie do wrzenia i albo odparujcie, żeby zgęstniał albo rozcieńczcie wodą – według uznania. Wlejcie do miseczki i polejcie z wierzchu jogurtem. Wyjmijcie z piekarnika ziemniaki i przełóżcie do miski, w której będziecie je podawać. Skwierczące ziemniaki postawcie obok kurczaka na drewnianej desce i gorącego sosu. Posypcie listkami kolendry i podawajcie. Nie ma w życiu piękniejszej chwili!


Ja zrobiłam jak mi było wygodniej, kurczaka piekłam w kawałkach, wrzucając po prostu wszystko na blachę. Natomiast do ugotowanych ziemniaków dodałam mocno podsmażoną czerwoną cebulkę z kminem rzymskim i chili.


2 kwietnia 2014

Robótkowo - wymiankowo

Wymianki robótkowe to obok samego dziergania najprzyjemniejsza robótkowa rzecz. Przynajmniej moim zdaniem. Są dwa rodzaje wymianek, grupowa i prywatna.

W wymiance grupowej chętne osoby zgłaszają się do organizatora, który losuje kto kogo będzie obdarowywał. Nikt nie wie co dostanie i od kogo. Emocje towarzyszące rozpakowywaniu paczki są niesamowite. Ileż to razy wracałam prawie biegiem z poczty, wymachując i potrząsając swoją paczką usiłując odgadnąć co też się w niej kryje.

Najwięcej emocji na forum Maranciaki przysporzyła nam pierwsza wymianka.
Była to "wymianka wielkanocno-wiosenna". Ja byłam bardzo wzruszona. Przygotowana byłam na jakiś świąteczny drobiazg, i dostałam go - uroczą białą kurkę, ale również bardzo popularny na forum sweterek-serwetka, który szalenie mi się podobał. Jakby tego było mało całość zapakowana była w piękne, sztywne pudełko, w którym do dziś trzymam różne swoje ozdoby. Zdjęcia moich prezentów zobaczyć można tu.

Koniec wymianki wieńczy galeria wszystkich prac, którą ogląda się z wielką przyjemnością, bo to zbiór wielu dzieł w najróżniejszych technikach, a do tego mam wrażenie, że przy okazji wymianek dziewczyny wspinają się na wyżyny swoich umiejętności.
W jednej takiej galerii wypatrzyłam wspaniałe etui na szydełka będące dziełem Dorki i umówiłam się z nią na wymiankę prywatną. 
Wymianka prywatna pozbawiona jest cechy niespodzianki, choć nie do końca, ale też jest fajna. Realizowana jest na konkretne zamówienie, najczęściej zamawia się rzecz w technice, której się nie zna, albo rzecz, której nie chce bądź nie umie się zrobić.
Od Dorki otrzymałam haftowane etui na szydełka i zakładki do książek, z małym bonusem czyli czekoladkami (które muszę przyznać zrobiły na mnie duże wrażenie, polska produkcja, bardzo pomysłowe, efektowne opakowanie). Ja natomiast wyszydełkowałam dla niej szary obrus. Więcej zdjęć u Dorki tu.
Etui uwielbiam, bo wszystkie szydełka mam teraz przy sobie, tzn w robótkowym koszyczku, no i jest śliczne. 



Mało umiem więc propozycji wymianek nie mam, ale wymieniłam się jeszcze kiedyś z niesamowicie zdolną kobietą - Ciaparą. Ciaparka zrobiła dla mnie 3 zachwycające, kolorowe rzeczy, które po prostu kocham, i o których marzyłam - skarpety, chustecznik i skrzyneczkę na klucze. Ja wykonałam narzutę na łóżko.
Efekty wymianki najlepiej zobaczyć na blogu Agnieszki, skarpeciochy, chustecznik i skrzyneczka, oraz moje dzieło czyli narzuta, której Agnieszka poświęciła osobny post.

 Dziękuję koleżanki! 

1 kwietnia 2014

Świątynia Świtu

Wat Arun widziana z rzeki
Za tą piękną nazwą kryje się jeden z symboli i największych cudów Bangkoku. Usytuowana na prawym brzegu rzeki Chao Praya, Wat Arun zbudowana jest w stylu budowli khmerskich. "Arun" zaś to imię hinduskiego boga świtu. Świątynia składa się z jednej głównej wieży zwanej "prang" mierzącej 104 metry oraz czterech mniejszych o wysokości 80-85 metrów.
Wszystkie tajskie świątynie, jakie widzieliśmy mają w sobie coś bajkowego, ale Wat Arun jest wyjątkowa. Pokryta chińską porcelaną jest urzekająco kolorowa. 


Jeszcze przed wyjazdem wzbudziła we mnie prawdziwą rozpacz informacja o remoncie i zamknięciu świątyni na 2 lata. Na szczęście informacja okazała się nie końca prawdziwa. Prawdą jest, że część świątyni okalają rusztowania, ale nie przeszkadza to w obejrzeniu tej przepięknej budowli.

Zwiedzając Wat Arun zastanawiałam się nie tylko nad kunsztem budowniczych, ale także nad tym jacy też ludzie mogli żyć w czasie jej powstania. Chyba nigdzie nie widziałam tak stromych schodów. Długo trwało zanim zebrałam się w sobie i zdecydowałam wejść na samą górę. Stwierdziłam jednak, że jeśli tego nie zrobię będę gorzko żałować. A ze szczytu świątyni rozciągają się wspaniałe widoki na Bangkok. 



co zasłoniły rusztowania można zobaczyć na obrazku



 
pani blogerka w zachwycie zastygła

 


widok ze świątyni