29 października 2014

Terapeuta

Są ludzie, a nawet całkiem niemało ludzi, którzy mają osobistych terapeutów. Ci szczęściarze za nic mają problemy dnia codziennego. Bo kiedy zmęczeni lub smutni wracają do domu, wiedzą, że ich terapeuta już czeka, gotowy aby nieść wsparcie i pocieszenie.

Nie trzeba mu się zwierzać, godzinami opowiadać o swoich problemach. On tylko spojrzy Ci w oczy i już wie, masz zły dzień, jesteś smutna, a może coś Cię boli? Zaraz dostaniesz dużo ciepła i pozytywne wibracje. Twoje nerwy zostaną ukojone, a potem jeśli zaczniesz na niego patrzeć będziesz musiała zacząć się śmiać. Od razu lepiej, prawda? Jeszcze nadstaw policzek, aby mógł się swoim otrzeć o niego. 

Owi niezwykli pocieszyciele w dodatku są mało wymagający. Za całe bogactwo jakim Cię obdarują, potrzebują pełnej miseczki, świeżej wody, czystego kibelka i jakieś 15 minut dziennie zabawy. Wiecie już o kim mowa? 

Szczęściara ze mnie, bo ja terapeutów mam dwoje. 


czasem wystarczy tylko na nią popatrzeć
patrz mi w oczy i mów wszystko!
 

w trakcie oddziaływania terapeutycznego na Dużą Mamę
dziękuję Morrisku!

24 października 2014

Najmilsze chwile


Najmilsze chwile w życiu dziewiarki, to nie te kiedy podziwia się gotowy już wyrób. To ten moment kiedy wesoły pan z poczty dostarcza nam magiczne pudełka, w których znajdują się kolorowe, miękkie motki.



Przez jakiś czas moteczki leżą sobie gdzieś na wierzchu i cieszą oczy. Co jakiś czas podchodzi się do nich, bierze do ręki, ugniata i ogląda. 
Kolejna najmilsza chwila to ta, kiedy wybiera się jeden z motków aby nie rozstać się już z nim na dłużej. Moment kiedy zdejmujemy banderolę, wysuwamy nitkę z motka, zawiązujemy pętelkę, nitkę owijamy wokół palca, szydełko wchodzi w pętelkę i zaczyna się dziergana przygoda.

Jak widać tej zimy będzie bardzo kolorowo!


17 października 2014

"Detektyw"

Tylko 8 odcinków, ale każdy znakomity. Dawno nie oglądałam tak dobrego serialu. To "Detektyw" produkcji HBO. Hipnotyzuje i nie pozostawia obojętnym, a obrazy i przedstawiona historia pozostają w głowie na dłużej.

Filmweb
Akcja serialu rozgrywa się w dwóch płaszczyznach czasowych. W 2012 roku dwaj detektywi przesłuchują Rusta Cohle'a i Martina Harta, którzy w 1995 roku zajmowali się sprawą rytualnego zabójstwa młodej kobiety. Historię śledztwa poznajemy z ich opowieści. 

Historia rozgrywa się w stanie Luizjana. Miejscowość w której pracują policjanci jawi się jako miejsce, z którym coś jest nie tak. Odczuwa to Rust i czuje to widz. To miejsce, które chciałoby się jak najszybciej opuścić. Duszne, ponure i odpychające. Ludzie, którzy mogą być powiązani ze sprawą mieszkają w brudnych ruderach, a i w otoczeniu nie ma nic ładnego i malowniczego. Pobrzmiewają tu echa "Milczenia owiec" i "Miasteczka Twin Peaks", a atmosfera przywodzi na myśl filmy Davida Finchera.



Akcja rozgrywa się w dwóch płaszczyznach czasowych. W 2012 roku dwaj detektywi przesłuchują Rusta Cohle'a i Martina Harta, którzy w 1995 roku zajmowali się sprawą rytualnego zabójstwa młodej kobiety. Historię śledztwa poznajemy z ich opowieści. 


Historia jest przerażająca, ale serial nie epatuje makabrycznymi obrazami. Sporo tu niedopowiedzeń, sami musimy się domyślać (choć może lepiej nie) co tak naprawdę stało się z zaginionymi. Zdjęcia bardziej budują tu atmosferę niż straszą. Ale i tak jest przerażająco.



Dwa najmocniejsze atuty serialu to zarys psychologiczny i znakomite aktorstwo. Nie ma tu szybko toczącej się akcji i biegania z bronią za podejrzanymi. To powolne odkrywanie krok po kroku tej ponurej historii. A serial przestawia historię nie tylko prowadzonego śledztwa, ale także samych Rusta i Martina, a nade wszystko skomplikowanych relacji ich łączących. Piekielnie zdolny i inteligentny Rust z początku wydaje się uporządkowanym i drobiazgowym służbistą, ale w głowie ma wiele demonów. Pozornie zwyczajnie normalny i rodzinny Martin jest w gruncie rzeczy dupkiem z wieloma słabościami. Obaj to twardziele, ale nie pozbawieni uczuć, które mają duży wpływ na prowadzenie śledztwa. 


Te złożone postacie zbudowało w niezwykły sposób dwóch aktorów. Matthew McConaughey po latach ról wesołych błaznów lub seksowych przystojniaków zaczął w końcu naprawdę grać, co zresztą w tym roku zaowocowało Oscarem. Niesympatyczny i nieustępliwy, ogarnięty obsesją prowadzonego śledztwa Rust w wykonaniu Matthew jest jednocześnie genialnym specjalistą od wyciągania zeznań. Upada, walczy ze swoimi demonami i nie daje za wygraną.



Z kolei Woody Harrelson wydaje się stworzony do roli Martina, pozornie wyluzowanego gościa, który w gruncie rzeczy jest życiowym straceńcem. 



Serial zapada w pamięć, nie daje spokoju. Wywołuje trudne do zniesienia myśli nad istotą zła. W niemal bolesny sposób uświadamia, że choćbyśmy nie wiem jak uciekali i udawali, że zła nie ma, ono istnieje. I że te wszystkie okropne rzeczy wciąż się dzieją. 



11 października 2014

Pancakes z jabłkami

Zbyt apetycznie to nie wygląda, ale jak dotychczas to najsmaczniejsze pankejki, jakie zrobiłam. W oryginale z bananem, ale z samymi jabłkami są pyszne, zwłaszcza jak użyje się mąki razowej i brązowego cukru. Przepis stąd.



Pancakes z jabłkami

  • 200 g mąki (można pszenną wymieszać pół na pół z razową, np. orkiszową)
  • 50 g cukru
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1 jajo
  • 220 ml mleka
  • 1 łyżeczka oliwy
  • 2 niewielkie jabłka - starte na grubych oczkach tarki lub drobno pokrojone
  • 1 łyżeczka cynamonu

Wymieszać wszystkie suche składniki, jajko roztrzepać z mlekiem i oliwą. Dodać do mąki i reszty. Wymieszać delikatnie. Na końcu dodać jabłka i sprawdzić konsystencję, jeśli trzeba, dolać łyżkę mleka. 
Smażyć na rozgrzanej patelni bez tłuszczu na jasnobrązowy kolor z obu stron. 
Na typowy rozmiar pancake'a wystarcza około trzech łyżek masy.
Smażenie jest szybkie i proste, bo masa jest dość gęsta, placuszki pulchne. Gdy na wylanej porcji ciasta pojawi się dużo bąbelków, czas go przewrócić na drugą stronę. 


10 października 2014

Magia ma swoją cenę czyli serial "Dawno, dawno temu"


Zaczęłam nagrywać z ciekawości, no i na obejrzenie jednego odcinka serialu zawsze znajdzie się czas wieczorem. "Dawno, dawno temu" to bajka, i z początku serial wydał mi się nieco infantylny. Błahe historyjki, cukierkowe albo przerysowane postacie. Postanowiłam dać mu jednak szansę i ani się spostrzegłam, jak wsiąkłam całkowicie w świat baśni. Dla odmiany, tych baśni, które skierowane są do dzieci. 


Oto w baśniowym świecie, zła królowa, którą wszyscy znamy, rzuca klątwę, na skutek której wszyscy bohaterowie bajek przenoszą się do miasteczka Storybrook, w którym prowadzą całkiem zwyczajne życie, nie pamiętając kim są. Do miasteczka trafia Emma, która podobno jest córką... Królewny Śnieżki.

Nie ma co się oszukiwać, serial jest uroczy, ogląda się go z wielką przyjemnością, a dla mnie stanowi świetną odskocznię nie tylko od innych filmowych obrazów pełnych brutalności, ale także codziennych problemów i problemików. 

nauczycielka Mary Margaret czy Królewna Śnieżka?
Jak na razie serial doczekał się 4 sezonów. 


5 października 2014

Zupa z dyni

Mój jesienny hit. Energetyczny kolor i energetyczna zawartość. Zupę robi się błyskawicznie, ale jest jeden haczyk. Jest nim występująca w roli głównej dynia. A więc zupę robi się błyskawicznie, pod warunkiem, że mamy już obraną i pokrojoną w kawałki dynię. A to naprawdę ciężka praca. Warto jednak zrobić sobie zapasik w zamrażarce, aby zimą móc cieszyć się złocistą, rozgrzewającą zupką. Świetnie smakuje z podprażonymi na suchej patelni pestkami dyni, a żeby posiłek był bardziej sycący, zrobiłam grzanki z masłem czosnkowym i żółtym serem. Przepis stąd.




Zupa z dyni


  • kawałek dyni - około 0,7 kg (po pokrojeniu - 4 szklanki)
  • duża cebula 
  • kawałek korzenia imbiru - 3 cm
  • 4 szklanki wywaru warzywnego (może być z kostki)
  • 2 łyżki oliwy
  • świeżo zmielony, czarny pieprz
  • sól

Imbir obrać i zetrzeć na tarce. Cebulę obrać i drobno posiekać. W garnku o grubym dnie rozgrzać oliwę, podsmażyć najpierw cebulę, potem dodać imbir, a następnie dynię. Chwilę wszystko smażyć mieszając,  po czym zalać wywarem warzywnym i zagotować. Zmniejszyć ogień i gotować na małym ogniu 15 minut. Całość zmiksować i przyprawić solą i pieprzem. 
Można udekorować kleksem śmietany (ja nie daję).



4 października 2014

Naan - indyjskie chlebki

Oto obiecany przepis na indyjskie chlebki naan. Naan podawane są zwykle do dań mięsnych lub warzywnych, a pieczone są w mocno rozgrzanych glinianych piecach, zwanych tandoori. Moja wersja bazuje na przepisie znalezionym w internecie (nie pamiętam gdzie) i jest dość uproszczona z racji braku odpowiednich narzędzi. Chlebki robi się dość łatwo i szybko, a stanowią bardzo smaczną przekąskę. Spróbujcie!


Chlebki naan
(6 sztuk)

2 szklanki mąki pszennej
1 łyżeczka suszonych drożdży
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka cukru
szczypta sody
2 łyżki oleju
2 1/2 łyżki jogurtu naturalnego
3/4 szklanki letniej wody
2-3 ząbki czosnku
łyżka kolendry świeżej lub suszonej

3 łyżki masła do posmarowania chlebków

Drożdże wymieszać z wodą i odstawić na 10 minut. Mąkę wymieszać w misce z solą, cukrem i sodą. Dodać olej i jogurt, drobno posiekany czosnek i kolendrę, lekko zamieszać. Dodać wodę z drożdżami i zagnieść miękkie, elastyczne ciasto. Miskę z ciastem przykryć i odstawić w ciepłe miejsce do podwojenia objętości. Piekarnik rozgrzać do najwyższej możliwej temperatury. Nagrzać kamień do pizzy lub blachę. Wyrośnięte ciasto wyrobić jeszcze przez 2-3 minuty. Podzielić na 6 kawałków. Każdy placek rozwałkować na podłużny, cienki placek, podsypując mąką w razie potrzeby. Chlebki piec partiami, aż zrobią się złociste. Upieczone chlebki przełożyć na talerz i posmarować roztopionym masłem.