30 marca 2015

Jubilatka Masza

Kiedy Morrisek stracił swoją maleńką siostrzyczkę, zgodnie z naszymi wcześniejszymi zamierzeniami musieliśmy poszukać towarzyszki dla niego. Pewnego dnia odebrałam maila ze zdjęciami pewnej malutkiej koteczki. Między innymi te:





Trudno było nie zachwycić się tym prześlicznym stworzonkiem. 

Masza również trafiła do nas troszkę wcześniej niż powinna, bo jej ówcześni opiekunowie, starsi ludzie nie mogli dać sobie z rady z tym nader żywiołowym kotkiem. To był ten typ, który jest we wszystkich miejscach jednocześnie i wspina się po firankach.



Wyszła z kontenerka na drżących łapkach. Byłam pełna podziwu dla niej. Choć widocznie przestraszona od razu zaczęła obwąchiwać i obchodzić otoczenie.
Nie było jej łatwo. Nagle znalazła się daleko od swojej mamy o smutnych oczach, w obcym domu, w którym w dodatku był już jeden i to nieprzychylnie nastawiony kot. 




Mi również nie było łatwiej. O ile mały Morris był typowym słodziakiem, to Masza była totalnym łobuzem. Doprowadzała mnie do rozpaczy spacerując np po desce do krojenia i sukcesywnie niszcząc wszystkie rośliny w domu, w tym moje piękne storczyki. Jedną z ulubionych zabawek były bowiem kawałki kory wyciągane z doniczek.



Masza szybko zjednała sobie domowników swoim usposobieniem, a zwłaszcza przepięknym, gruchającym mruczeniem. Wesoła, zawsze skora do zabawy i ujmująco przymilna okazała się najsłodszym kotem na świecie. Nigdy nie atakuje, nie syczy i nie drapie. Denerwuje się jedynie podczas obcinania pazurków i nie znosi tabletek. Jest niezwykle inteligentna i zdaje się rozumieć wszystko co się do niej mówi. Właściwie... to chyba jest księżniczka zaklęta w kota.







Wszystkiego najlepszego moja kochana Maszeńko!

29 marca 2015

Sweterek z listkami

Zakupiona jakieś kilka lat temu włóczka akrylowa z błyszczącą nitką odleżała swoje w szafie. Usiłowałam coś z niej stworzyć, ale jednak dzierganie ciuszków zdecydowanie słabo mi wychodzi. Od czegóż ma się jednak kochane, utalentowane przyjaciółki?
Wyzwania podjęła się moja droga Agnieszka - Ciapara. Z pewnością nie było jej łatwo pracować na odległość i to dla tak niezdecydowanej osoby jak ja. 
Jeśli jesteście zainteresowane procesem powstawania sweterka koniecznie zajrzyjcie na blog Agi gdzie znajdziecie wszelkie wskazówki.

Mnie końcowy efekt zachwycił i jestem niezwykle zadowolona z posiadania tak ślicznego ciuszka. A zatem oglądajcie i podziwiajcie!








19 marca 2015

5 lat temu

5 lat temu kotka mojej teściowej powiła dwoje kociąt. Bardzo się cieszyliśmy,  bo po stracie Tanji w domu bardzo brakowało obecności kota i chcieliśmy przygarnąć dwa. Nie posiadałam się z radości, że jedno z kociąt jest szare, tak jak sobie wymarzyłam, ale z jeszcze większym zachwytem przyjęłam wieść, że drugi kotek jest rudy. Niestety nie wszystko ułożyło się po naszej myśli. Starsza siostra kociąt zachorowała, ich matka przepadła. Udało uratować się tylko rudego kotka. Choć początkowo obawialiśmy się, że będzie widział tylko na jedno oko, wyraźnie był silniejszy i miał apetyt. A do naszego domu wniósł tyle radości ile tylko można sobie wyobrazić.
Przedwcześnie osierocony przez siostry i matkę, uznał za matkę brodatego mężczyznę, który karmił go przez smoczek. Tak oto Erwin stał się Dużą Mamą. 


Ku swojej rozpaczy Mała Mama przez długi czas nie była zbytnio poważana przez kotka. Zmieniło się to po jakiś 2 latach. Być może poważana nie jest nadal, ale jest dość wygodną i ciepłą leżanką. Prawda jednak wcale jej nie obchodzi, i choć podśmiechują się z niej, swego kotka po prostu uwielbia. A on może wciąż udawać małe kocię, którym był 5 lat temu.

Jako maluszek





I w wieku 5 lat w ulubionej pozie, jedna łapka zawsze do przodu.


Wszystkiego najlepszego Morrisku!

17 marca 2015

Gangster z żyletką czyli "Peaky Blinders"

Poznałam go bodajże w "Red Eye", gdzie jako poznany na lotnisku niezwykle miły i sympatyczny młody człowiek okazuje się terrorystą. Zakochałam się, kiedy odegrał rolę doktora Crane'a, choć miał zagrać Batmana. Od tamtej pory staram się oglądać wszystkie jego filmy, nawet te słabsze. A kiedy dowiedziałam się, że zagrał główną rolę w serialu, nie posiadałam się z radości. Toż napatrzę się i ponapawam do syta! 

http://www.cilliansite.com/
Cillian Murphy. Magnetyzujące spojrzenie i mega charyzma. Choć jest świetnym aktorem, dla mnie wystarczy żeby był. Bo trudno mi od niego oderwać wzrok. I nie chodzi tu o kategorię "ciacho".
Filmweb
W "Peaky Blinders" Cillian ciachem nie jest. Jako Thomas Shelby dowodzi rodzinną grupą przestępczą zwaną Peaky Blinders od żyletek wszytych w daszki czapek, które noszą. Thomas jest weteranem i bohaterem wojennym, ale to nie jest ten typ gangstera z filmu, któremu się kibicuje. Wyjątkowo odpychający, nie daje przekonać do siebie przez cały pierwszy sezon serialu. 

http://www.bbc.co.uk/programmes/b045fz8r
Oprócz roli Cilliana pierwszy sezon serialu zachwycił mnie swoją oprawą. Fantastyczna muzyka choć nowoczesna, niespodziewanie znakomicie buduje klimat gangsterskiego światka. Świetne zdjęcia, jednocześnie piękne, bo doskonałe, i brzydkie, bo brzydkie jest Birmingham z początku dwudziestego wieku. W pamięci na długo pozostaje scena kiedy Grace idzie przez miasto by zatrudnić się w pubie Tommy'ego. Do tego niecodzienna praca kamery, taka bardziej realistyczna, bo kamera widzi to co my, nie zawsze dokładnie i wszystko, wygląda gdzieś zza pleców. 

W drugim sezonie zwróciłam uwagę na coś zupełnie nieoczekiwanego, na dialogi. W tym sensacyjnym serialu występują niespotykanie długie dialogi i one również budują poczucie realizmu. Bo nie wyglądają wcale na kwestie, które należy wygłosić żeby akcja poszła naprzód. To rozmowy między dwojgiem ludzi, świetnie rozpisane i choć długie, to wcale nie nużące. 

Głównym przeciwnikiem Tommy'ego jest komisarz policji Chester Campbell odtwarzany przez Sama Neilla. Z początku bardzo się zdziwiłam, ten poczciwina w podeszłym wieku, przeciwstawiony młodemu gangsterowi? Cóż, jak się okazuje, komisarz Chester bynajmniej poczciwiną nie jest. Stróż prawa okazuje się nie lepszy niż bandyta, a Sam Neill zaskakująco świetnie odnajduje się w swojej roli. 

http://www.bbc.co.uk/programmes/b045fz8r
W drugim sezonie Tommy się zmienia. Choć sięga po więcej, staje się bardziej ludzki i podatny na słabości. Dla mnie to plus, bo ja zawsze wybiorę tych lepszych. 
Historia z drugiego sezonu podobała mi się mniej, ale serial trzyma poziom i zdecydowanie warto było czekać na finał, który jeszcze bardziej niż przy pierwszej serii zaostrzył apetyt na kolejną. Minus - serial jest nieznośnie krótki! Pierwszy sezon to 8 odcinków, a drugi tylko 6! Jednak, jakby nie było, to całe 14 godzin z Cilllianem Murphy :)


15 marca 2015

Czapka na marzec


W marcu jak w garncu, czapka marcowa jest zatem w dwóch wersjach. Dłuższa na cieplejsze, słoneczne, ale jeszcze potrzebujące nakrycia głowy dni.
Kiedy zrobi się chłodniej czapeczkę można podwinąć i już mamy wersję cieplejszą.

Wiem, że czapki najlepiej prezentują się na głowach. Jako, że ostatnio nie prezentuję się najlepiej (delikatnie mówiąc) i nie chcę robić z siebie manekina dzięki różnym komputerowym trickom, sesja znów na płocie i innych dziwacznych miejscach.





Zdjęcia nie do końca oddają kolorek. W rzeczywistości bardziej pasuje do mężuchowego roweru. 

8 marca 2015

Czekając na wiosnę

Pogoda była śliczna, wybraliśmy więc się na przyjemny spacerek w mniej uczęszczane okolice Zalewu Zemborzyckiego. Różnorakie suche badylki przyczaiły się w oczekiwaniu. Zapewne czują, że już lada moment wystrzelą z niech świeże, zielone zalążki liści i kwiatów. 
W wodzie za to szaleństwo. Ptaki łączą się w pary, aby razem wyruszyć na pływającą przechadzkę.

















4 marca 2015

Nowa lektura, nowa robótka

Bardzo dziękuję za ciepłe słowa pod adresem mojego zgrzebnego berecika. Został wykonany żeby wypróbować wzór i niestety nie ma on koloru lnu, który lubię, ale jasny odcień brązu. Którego nie lubię. Wędruje zatem do pudła z innymi, chyba, że ktoś zechce go przygarnąć.

Jako, że dziś środa to pora na


Szczerze mówiąc z pewną ulgą pożegnałam "Wyznaję". Psychicznie mnie zmęczyło.
Z przykrością donoszę również, że biały, tak długo dziergany gabaryt dołączył do grona UFOKów, a w przyszłości zostanie poddany pruciu. Tak, niestety, ale to nie była udana rzecz.

A teraz czas na lżejszą lekturę i nową, kolorową robótkę.




Jeśli chodzi o książkę to wystarczy spojrzeć na okładkę, przed tytułem. Mój absolutnie ukochany Orson Scott Card i kolejna po "W przededniu" historia pierwszej wojny z Formidami.

A co się dzierga, nie powiem. Ale jak nieco widać, to kolejne bardzo przyjemne zestawienie kolorystyczne włóczki Greta Multi Natura