29 czerwca 2015

Maranciaki

Bardzo dziękuję za wyrazy wsparcia! Kiepska ze mnie pielęgniarka, choć staram się jak mogę, a mój kotek nadal wykazuje się wielką cierpliwością. Tym razem do mnie.


A teraz nareszcie spróbuję ja przekazać nieco pozytywnej energii i opowiedzieć to co czego nie udało mi się powiedzieć podczas mojego hm, przemówienia.



10 lat temu pewna skromna, choć wszechstronnie utalentowana osóbka założyła swoją stronkę w internecie, a przy niej forum. Natrafiłam na nie poszukując w sieci szydełkowych wzorków. Zdziwiłam, że jakaś dziewczyna założyła forum (choć przecież każdą stronę zakłada "jakaś" osoba) i sama nie wiedząc czemu, nie wróżyłam mu wielkiego powodzenia. 

Strona jednak rozwijała się, a miłośników rękodzieła szukających swego miejsca w sieci przybywało. 


Na forum dzieliłyśmy się wzorkami, radziłyśmy sobie, uczyłyśmy się i pokazywałyśmy swoje prace. Potem zaczęłyśmy się dzielić radościami i problemami, wspierać i zaprzyjaźniać się. Od nicka założycielki Maranty stałyśmy się Maranciakami, a Forum u Maranty stało się dla mnie i pewnie dla wielu z nas drugim domem w sieci. 


Od 10 lat nie ma dla mnie dnia bez odwiedzin na forum. Przez te wszystkie lata stworzyłyśmy chyba tysiące prac, niektóre wspólnie w dziale "dziergamy on-line". Forumowiczki wspólnie się odchudzały i rzucały palenie. Uczyły się nowych technik rękodzieła i dyskutowały na najróżniejsze tematy. 
Osobowość Maranty sprawia, że forum przyciąga do siebie same pozytywne osoby. 
Już w styczniu padł pomysł, aby tak okrągły jubileusz uczcić ogólnopolskim spotkaniem. Teraz zadaję sobie pytanie, dlaczego właściwie dopiero teraz.
Bo nasz zlot okazał się najlepszą imprezą na jakiej byłam w życiu.
Jako, że Maranta ze względu na swój stan zdrowia nie może podróżować, my zjechaliśmy się do niej, do Gdyni.


Przy okazji taka mała dygresja. Kiedy wszyscy przytaknęli pomysłowi zorganizowania zlotu w Gdyni, dokąd mam naprawdę daleko, sądziłam, że nie będzie chciało mi się jechać.
Jednak jako, że mam zaszczyt być moderatorką na forum jakoś nie wypadało. Podróż z Lublina do Gdyni okazała się całkiem znośna, bo niedługa (w sumie 6 godzin) i wygodna (zwłaszcza 4 godziny spędzone w Pendolino). Dodatkowo spędzona w miłym towarzystwie Ewy z forum i mojej przyjaciółki Ani. Nie obyło się bez przygód, kiedy to z powodu opóźnienia pociągu czas przesiadki skurczył się z 12 do 4 minut. Wyobraźcie sobie ten pęd z peronu na peron, po schodach w górę i w dół z ciężkimi walizami. Przynajmniej moja była bardzo ciężka, bo miałam w niej bardzo specjalną rzecz, o której opowiem następnym razem.


w gronie pozytywnie zakręconych
Nie da się opisać radości pierwszych spotkań. Niektóre osoby znałam ze zdjęć, niektóre rozpoznałam, inne poznały mnie. Uczestnicy zjeżdżali się cały piątek 12 czerwca, a dnia następnego doszły osoby miejscowe. Byłam tak rozemocjonowana, że wszystko mi się pomieszało, nie wiedziałam już z kimś się przywitałam, z kim nie. Kiedy zaś ujrzałam Janeczkę, tak do niej biegłam, że dziw, że nie oberwałam w głowę własnym aparatem fotograficznym. Janeczka sprawiła mi dodatkowo wielką radość kiedy powiedziała, że przyjechała głównie dla mnie i dla bean
Bardzo wzruszającym było spotkanie z Marantą. Ledwo mogłam w to uwierzyć, że się udało, że Ania dała radę i była wśród nas.

z Marantą
Na zlocie mieliśmy sporo atrakcji, ale największą było spotkanie tych wszystkich osób, które do tej pory znało się tylko wirtualnie, jedne dłużej, inne krócej. Było wiele radości, wzruszeń i łez. Tylko czasu zbyt mało żeby nagadać się ze wszystkimi i za wszystkie czasy. Mam jednak nadzieję, że za rok spotkamy się znowu.

przed odjazdem

A o tym co robiliśmy podczas zlotu, następnym razem!


28 czerwca 2015

Bohater


Dwa tygodnie temu wróciłam z krótkiej podróży, po uszy wypełniona mega pozytywną energią. Dawno nie czułam się tak wspaniale i miałam w planach kilka entuzjastycznych wpisów. 

Kipiąc radością i mając wciąż przed oczami obrazy radosnego spotkania nie zwróciłam w pierwszej chwili uwagi, że moje ukochane zwierzątko zachorowało. 
Nie mogłam znieść przeciągającego się leczenia, nie rozumiałam dlaczego mój kotek wciąż cierpi. Zniecierpliwiona nie przypuszczałam, że przyjdzie nam walczyć nie tyle o zdrowie, co o życie. 

Każdy ma kto ma w domu zwierzątko wie, jak dużo można się od niego nauczyć. Można je także podziwiać np za umiejętności, których sami nie posiadamy.
Nie myślałam, że swojego rozpieszczonego do granic możliwości kota będę podziwiać za wytrwałość i odwagę. Znerwicowany, bojący się wszelkich hałasów i uważany za bardzo niedojrzałego Moris niezwykle dzielnie znosił codzienne wizyty u weterynarza i kilkugodzinne pobyty w lecznicy, wśród innych cierpiących zwierząt. Znosił okropne zabiegi, cewnikowanie, pobieranie krwi, kroplówki. A najbardziej zaimponował mi, tak zaimponował! kiedy w domu okazało się, że nie potrzebuje nawet kołnierza, bo wcale nie próbuje zdjąć sobie wenflonu, jakby rozumiał, że to dla niego konieczne i tak będzie lepiej. 

Z rozpaczą patrzyłam w jego nieobecne oczy i prosiłam żeby walczył, żeby wytrzymał, żeby się nie poddawał. Zrobił to. Dla nas?
Droga Moriska do wyzdrowienia jeszcze się nie skończyła.

Jeżeli ktoś ma w zanadrzu nieco wsparcia, wciąż bardzo go potrzebujemy.



6 czerwca 2015

Zabawa blogowa

To mój pierwszy raz w zabawie blogowej, która polega na odpowiedzi na kilka pytań. A zaprosiłam mnie do niej moja kochana Ciaparka z bloga Moje robótkowanie.


Oto pytania:


1. Twoim największym marzeniem robótkowym jest zrobienie...?         
     
     męskiego swetra na drutach dla męża


2. Twój idealny dzień wyglądałby jak? Napisz kilka zdań.


     Cóż. Nigdy nie zastanawiałam się nad tym. Chyba musiałby być to dzień, w którym

     robiłabym tylko rzeczy, które sprawiają mi przyjemność.
     Jedną z rzeczy, które uwielbiam są wycieczki. Lubię gdzieś pojechać samochodem, 
     a potem długo spacerować bądź zwiedzać. Po całym dniu spędzonym w plenerze, 
     coś smacznego na kolację, a potem dobry film, przy którym oczywiście będę coś 
     dziergać.

póki co mogę dziergać to bez końca http://literackoniespelniona.blogspot.com/2014/12/zielono-mi.html
3. Gdybyś miała budżet wakacyjny bez limitów, to jakie wakacje byś wybrała i z kim?


    To naprawdę trudne pytanie. Z nieograniczonym budżetem można zrealizować wiele 
    podróżniczych marzeń. Można zobaczyć wiele cudów, zaznać luksusów i odpocząć 
    w rajskich miejscach.
    Wybiorę może 2 miejsca, z zupełnie odmiennym sposobem wypoczynku.
    Pierwsza to Seszele, które zachwyciły mnie wiele lat temu podczas oglądania jakiś 
    wyborów miss świata. Po prostu leniwy odpoczynek w rajskim otoczeniu.




   Drugie miejsce to Wielka Brytania, w której jestem zakochana od jakiegoś czasu.  
   I w tym przypadku byłby to objazd wszystkich niezwykłych miejsc jakie się tam znajdują.
   
pobiec tą ścieżką...

Walia w obiektywie męża
Odpowiedź na drugą część pytania jest prosta. Najlepszym kompanem w podróży i najlepszą osobą do dzielenia się wrażeniami jest mój mąż.


z najlepszym towarzyszem podróży, Memfis, Egipt
4. Opisz co nosisz w torebce

    Nie ma tam niczego ciekawego. Babski standard, klucze, telefon, kosmetyczka. Siatka na
    zakupy autorstwa mojej przyjaciółki, a ostatnio druga, która przyleciała do mnie 
    niespodziewanie spod Krakowa. Bardzo żałuję, że nie noszę ze sobą książek, nie mogę
    niestety czytać w pojazdach, co chętnie bym czyniła w drodze do pracy.
    Nigdy nie mam ze sobą robótki, bo wstydzę się dziergać publicznie.

5. Podaj trzy cechy, które zrażają Cię do ludzi.

    chamstwo, nie liczenie się z innymi, nadużywanie alkoholu

6.  Aktualnie czytana książka. Kilka refleksji o niej. 

     Trudno mówić o czytaniu, ostatnio totalnie brak czasu. Ale podczytuję. 
          
http://beatapawlikowska.com/books,list,52.html

  Tak się składa, że lektura ta związana jest z jednym moich podróżniczych marzeń. Mam 
  cichą nadzieję, że zakupiona na wyprzedaży książka będzie jednym z kroków do celu.
  Lubię styl Beaty Pawlikowskiej, jej zdjęcia i malutkie rysuneczki w książkach.

7. Jaka jest technika robótkowa, której nauka śni Ci się po nocach? I z lubością     
    podziwiasz ją na innych blogach?

    To nie jest nic wymyślnego czy oryginalnego.
    Chcę umieć robić na drutach!


Dziękuję bardzo za zaproszenie do zabawy. Jako, że mam obecnie mnogość rzeczy na głowie nie prześlę swoich pytań dalej. 
Może następnym razem.


a to sem ja