31 lipca 2015

Przemilczana historia USA

Filmweb
Wybitny reżyser i jego fan-historyk połączyli siły, aby opowiedzieć o nieznanych faktach w historii USA oraz przedstawić je w innym świetle. Dokumentalny serial "Historia Stanów Zjednoczonych według Olivera Stone'a" w 10 odcinkach przedstawia historię USA od I wojny światowej do czasów współczesnych.

Nie będę się skupiać na aspekcie historycznym, bo nie znam na tyle dobrze historii aby stwierdzić, co jest w tym serialu prawdą, a co naginaniem faktów. Zarówno serial jak i jego główni twórcy uznawani są za kontrowersyjnych i krytykowani. Dla mnie to znakomicie zrealizowany obraz, zawierający wiele interesujących materiałów archiwalnych. I najbardziej pasjonujący dokument jaki zdarzyło mi się obejrzeć. Żałuję tylko, że Oliver Stone nie sięgnął do jeszcze wcześniejszych czasów.

Gorąco polecam. 

29 lipca 2015

Wspólne czytanie i dzierganie



Dziergam i ku swojemu pewnemu zdziwieniu nadal czytam. A wszystko to zasługa Maknety, bo ta jej wspólna zabawa naprawdę do czytania zachęca. 

Żółte z poprzedniego wpisu wzbudziło spore zainteresowanie i nawet zostało ukończone. No, nie całkiem, ale muszę po prostu zrobić sobie jakiś dzień chowania nitek i blokowania. Żółte ma bowiem liczne towarzystwo.

Jako następna robótka miała być fantastyczna serwetka jaką wypatrzyłam u JJki. Robiło się wspaniale, dopóki nie zabrakło kordonka. Na chwilę obecną usiłuję nadrobić 12 czapek w 1 rok, jak na razie z marnym skutkiem. 

Poczyniłam ostatnimi czasy spore zapasy włóczkowe zaopatrując się w pewnym ciuchlandzie. Wreszcie poczułam się prawdziwa dziewiarka mając takie spore ilości. Ale choć kupowałam z tzw. głową wiecie jak to jest. W domu kupa motków, a berecika nie ma z czego zrobić. Więc co z tego wyjdzie zobaczymy.

Natomiast co do lektur, aktualnie czyta się książka Michaela Crichtona "Wschodzące słońce". Taki thriller, w którym przy okazji pewnego morderstwa stykają się dwie kultury, amerykańska i japońska. Dość pouczające, choć szału nie ma. Książka traktuje także o nowoczesnych technologiach, ale że najnowsza nie jest, nieco zabawnie się o tym czyta. 

robótka także słoneczna

20 lipca 2015

2 seriale na lato

A bo tak gorąco i gorąco, to tak na szybko mam propozycję dwóch seriali, od których dreszczyk przejdzie Wam po plecach!


Filmweb

W zasadzie nie jestem fanką kryminałów, ale do serialu "Podejrzany" przyciągnęła mnie Juliette Lewis, którą uwielbiam. Juliette Lewis zazwyczaj gra postacie niezbyt rozgarnięte, infantylne, zazwyczaj budzące jeśli nie sympatię to przynajmniej uśmiech. W "Podejrzanym" jest tak twarda, nieustępliwa i odpychająca, że aż trudno uwierzyć.


Filmweb
A cała historia zaczyna się, gdy Ben Crawford odkrywa w lesie zwłoki swojego kilkuletniego sąsiada. Ben z miejsca staje się głównym podejrzanym, a widz z przerażeniem obserwuje, jak szybko można zniszczyć człowieka, bo życie Bena błyskawicznie zamienia się w piekło. 
Pod wpływem otoczenia i zawsze czujnej detektyw Cornell główny podejrzany zaczyna się zachowywać irracjonalnie.
Bardzo to wszystko intrygujące i naprawdę oglądałam z odczuwalnym mocno napięciem!


Filmweb
Pierwowzorem był australijskie "Secrets&Lies", ciekawe czy lepsze?



Drugi serial to w zasadzie taki mój żart. Bo choć nie brak w nim rzeczy nadprzyrodzonych, nie ma się czego bać. A może jednak?
Uwaga, uwaga! nadciąga "Jeździec bez głowy"!


Filmweb
Cóż tu można wymyślić w tym temacie? myślałam sobie. Po prostu polski tytuł jest mylący. Bo tytułowy jeździec nie jest wcale dominującą postacią, a jedynie jedną z wielu jakie zaczynają nawiedzać miasteczko Sleepy Hollow.


jak widać, faktycznie bez głowy - Filmweb
250 lat temu brytyjski żołnierz Ichabod Crane na polu bitwy ścina głowę demonicznemu jeźdźcowi. Obaj umierają, ale po 250 latach wracają do Sleepy Hollow. 
Ichabod, który szybko musi odnaleźć się w teraźniejszych czasach łączy siły z policjantką Abbie Mills, bo wraz z jeźdźcem miasteczko opanowują siły zła. 


Ichabod z ukochaną więzioną przez siły zła - Filmweb
Ach, czegoż tu nie ma! Demony i potwory, okultyzm i czarownice, tajemnice powiązane z historycznymi bohaterami, romantyczna miłość i prawdziwa przyjaźń. I tak naprawdę okraszone niemałą dawką humoru, więc serial trzeba potraktować z przymrużeniem oka.
W mój gust trafił znakomicie, a poza tym nie można nie uwielbiać Ichaboda!


Ichabod Crane. Wow! Uczciwy, prawy i bohaterski - Filmweb
Być może pamiętacie znakomity film Tima Burtona z 1999 roku, gdzie Ichaboda zagrał Johnny Depp. Mi jakoś najbardziej utkwił w pamięci kunszt lektora, który w pewnym momencie przeczytał:
"Jeźdźcze"!

15 lipca 2015

Wspólne dzierganie i czytanie


Wciąż jakoś nie mogę zasiąść i porządnie poczytać. Zagłębić się w lekturze. Nie mogę usiedzieć, nie mogę się skupić, myśli wciąż gdzieś rozbiegają mi się we wszystkie kierunki. Więc nadal podczytuję i to 3 książki naraz. 

Anne Rice to taka autorka, która zaczęła od wampirów, a skończyła na aniołach. Jej postacie, począwszy od "Wywiadu z wampirem" były mroczne. Wampiry, czarownice, pisała też erotyki, a potem nawróciła się na wiarę katolicką i pisała o aniołach. "Przerobiłam" tylko wampiry. Uwielbiałam wampiry wykreowane przez Anne Rice, wędrujące przez przestrzeń i czas, nieustannie udręczone i nieszczęśliwe. Była mi bliska ich wieczna tęsknota, która przebijała przez wszystkie wampirze losy. 
Potem była koszmarna "Mumia" i "Uczta wszystkich świętych" przez którą nie zdołałam przebrnąć, a także rewelacyjny "Krzyk w niebiosa".

A obecnie kończę "Sługę kości". Miło było znów zanurzyć się w tęsknej opowieści głównego bohatera. Tyle, że Azriel nie do końca sprecyzowany kim jest, miota się i miota w nieskończoność, lata to tu, to tam, nie bardzo wiedząc po co i dlaczego, więc wypatruję już końca. Wygląda na to, że dobrze jest wyrobić sobie markę dobrą powieścią, potem już można bez końca lać wodę, a właściwie słowa. 

Dzierga się żółte. I też niech się już wydzierga, bo nie lubię robić dużo łańcuszkowych łuczków. :)



7 lipca 2015

Zdobycze zlotowe

Dzisiaj będzie trochę do oglądania.




W drodze na zlot połowę walizki miałam zajętą przez pled dla Maranty. Ale kiedy jechałam z powrotem, miejsca w walizce wcale nie miałam więcej.
Zacznę jednak od końca. Oprócz losowania można było zdobyć nagrody w drodze konkursu. 


Konkurs odbył się wieczorem podczas odświętnego bankietu i polegał na odgadnięciu użytkowników forum na podstawie wierszowanych zagadek. Większość z nich napisała Maranta odkrywając przy okazji swój kolejny talent. Wiedziałam, że fantastycznie pisze, ale, że jeszcze wierszem?
Przytoczę tylko zagadkę o mnie, którą byłam zachwycona. 


"Kim jest ta dzieweczka-
 w awatarze laleczka,
 w domu koty dwa,
 do szydełka słabość ma?"

Zabawa była znakomita. Nie mogłam nic wygrać bo konkurs sama poprowadziłam, a ku mojemu zadowoleniu pierwszą nagrodę zdobyła nasza kochana Janeczka


pożyczyłam zdjęcie nie wiem od kogo, Janeczka ze swoją nagrodą
Podczas bankietu odbyło się również losowanie w naszej wymiance zatytułowanej "Pudełeczko-skryteczko". A za zadanie mieliśmy wykonać coś, co będzie służyć do przechowywania. Moja praca powędrowała do Reginulki, a wykonałam coś takiego




Nie wyszło idealnie, ale nawet mi się podoba, ze względu na kolorki. Dodałam słodycze i pachnącą świeczkę, bo u mnie bez pachniucha się nie obędzie.


Mi w wymiance bardzo się poszczęściło, bo wylosowałam Apak, której prace od zawsze mnie zachwycają. Ania zawsze ma niezwykłe pomysły, śliczne zdjęcia, jej prace są pięknie dopracowane, a często mają dodane fajne ozdobne szczegóły. Tyle tylko, że w paczce, którą wylosowałam były w sumie 3 pudełeczka-skryteczka! Genialna siatka, prześliczna portmonetka i malutkie ozdobne pudełeczko. A do tego specjalność Apak - słynna panienka.








Maranta przygotowała dla moderatorek i organizatorek zlotu zachwycające upominki frywolitkowe, zegarki i wisiorki.





Znam frywolitki Maranty, mam kilka jej prac i bardzo lubię je nosić, ale i tak zaparło mi dech kiedy to zobaczyłam.

Nie wiem właściwie z jakiej paki dostałam śliczny szaliczek - chustę. Moja towarzyszka podróży Ewa przywiozła je na zlot, i kiedy powiedziałam, że zawsze podobały mi się takie, rzuciła jedną we mnie. No i mam, w moim kochanym szarym kolorku i nawet już użyłam na zlocie żeby ochronić ramiona przed słońcem. Śliczne i delikatne.




Od Nuli kiedyś dostałam prześliczne, frywolitkowe zakładki do książek. Chcąc się jej odwdzięczyć, a także w podzięce za mega pracę włożoną w zorganizowanie zlotu wykonałam dla niej chustę. Na forum wyczytałam, że lubi niebieski.
Zdjęcia wykonałam w kwietniu, zamiast chusty pięknie pozowała kwitnąca mirabelka.








Będę musiała jednak znaleźć coś nowego dla Nuli, bo i od niej otrzymałam prezenty.
Specjalność Nuli - łapki do garnków, szyte i szydełkowe.



wykonywania takich wzorów uczyła mnie Nula na zlocie
oraz kolejne zakładki do książek, tym razem również decu




Mam nadzieję, że Hania nie będzie miała mi tego za złe, że frywolitkowymi zakładkami podzieliłam się z Ewą i Anią. 

Od mojej Ani też dostałam prezent! To już zupełnie nie wiem za co. Nie dość, że sprawiła mi przyjemność jadąc ze mną w zupełnie nie swoje klimaty, to jeszcze zrobiła masę zdjęć. Ania kupiła mi cudny komplecik z Bolesławca, który bardzo lubię. Jak widać, nie miałam ostatnio weny do zdjęć, więc prezent od Ani wyeksponuję przy jakiejś okazji kulinarnej żeby zaprezentował się jak najlepiej.

Wszyscy lubią prezenty, więc nie będę ukrywać, że i moimi bardzo się cieszę. Niektórych rzeczy już z przyjemnością używam.

Bardzo wszystkim dziękuję!

4 lipca 2015

Zlot Maranciaków - dzień drugi

Drugiego dnia zlotu po pożegnaniu naszej Maranty odbyła się loteria fantowa. Dzięki naszym hojnym sponsorom, którzy zechcieli uatrakcyjnić nasze święto każdy uczestnik mógł wyjechać z miłą pamiątką.

Przede wszystkim każdy po przyjeździe dostawał piękny identyfikator

opiekunowie zlotu mieli identyfikatory zielone


a następnie torebkę opatrzoną okolicznościowym stempelkiem z drobnymi upominkami



A tak losowałyśmy różne, związane z rękodziełem fanty




Każdy z uczestników otrzymał po 2 numerki, które wrzucał do poszczególnych kategorii. Kategorie to: włóczki i niteczki, haft, scrapbooking oraz decoupage. Można było wrzucić tylko 1 los do jednej kategorii. Jako, że używam tylko włóczek i niteczek, swój drugi numerek wrzuciłam dla mojej Ciaparki, której niestety na zlocie być nie mogło.
Nie do końca byłam zadowolona z włóczki jaką wylosowałam, coś mega grubego czego nie używam, ale kochana GosiaS zamieniła się ze mną, skutkiem czego wróciłam do domu z takimi niteczkami


Nie pozostaje więc nic innego jak podziękować serdecznie wszystkim sponsorom, dzięki którym możemy się cieszyć różnymi wspaniałymi przydasiami, a byli to:

 

















Przy tej okazji pragnę wyróżnić sponsora, który wyjątkowo przypadł mi do serca.
Pewnie wiele z Was zna przemiłą Agnieszkę, która prowadzi blog Intensywnie Kreatywna.
Nie byłam z nim blisko, choć zaglądałam, bo zajmuje się głównie robótkami na drutach.
Agnieszka prowadzi również sklep, który niesamowicie mi się spodobał. Bardzo fajny, ciekawy asortyment i świetna, niebanalna wyszukiwarka. Widać, że Agnieszka jest naprawdę intensywnie kreatywna. Oprócz włóczek, dla każdego uczestnika sklep-ik ufundował takie fantastyczne notesy, wraz z kuponami rabatowymi


Po losowaniu można było wziąć udział w warsztatach

Żabka uczyła wyplatania z papierowej wikliny

 

Apak swoich ślicznych panienek 


Woalka uczyła frywolitki
 

Były też zajęcia indywidualne


Paillette okazała się tak dobrą nauczycielką, że Ewa już wracając do domu w pociągu zrobiła bransoletkę frywolitkową! 

Ja również miałam zajęcia indywidualne z Nulą, która uczyła mnie kolorowych wzorków.