31 sierpnia 2015

Szydełkowy berecik w stylu vintage


Niepostrzeżenie, mimochodem, udając, że dwóch letnich miesięcy nie było, przedstawiam czapkę sierpniową, którą jest biały berecik kojarzący mi się ze stylem vintage.


Berecik nieźle dał mi w kość, a do wykonania go przymierzałam się od lat. Najpierw wyszedł sporo za duży, a i ostateczna wersja mogłaby być mniejsza. Jak podano we wzorze robiłam szydełkiem 1,5 z kordonka Maxi.


Cóż, berecik wykonany, ale do czego to nosić nie mam pojęcia. Pasuje mi do jakiś staromodnych kreacji, a takich nie posiadam. I może nie do końca pasuje mi takie nakrycie głowy, ale samemu berecikowi urody odmówić chyba nie można.



Wzór do berecika jest skomplikowany i dość trudny. Czy chciałybyście podjąć to wyzwanie? Byłabym bardzo ciekawa Waszych wersji. Bardzo Was do tego zachęcam i podaję wzór


Co do pozostałych czapek z wyzwania, wciąż mam nadzieję, na odrobienie tych brakujących. Problem nie w braku pomysłów, ale włóczek. Chciałam zrobić coś sensownego, co naprawdę przydałoby się na lato, jak np. kapelusz, ale w sklepach wciąż brak odpowiednych niteczek. Usztywnianie cukrem bądź klejem zupełnie mi nie odpowiada.

30 sierpnia 2015

Suwalskie wakacje

Tak oto moje ambicje aby pokazać Wam fotki z urlopu w jak najbardziej atrakcyjny sposób dały skutek w postaci znacznego opóźnienia. 
Zatem nadrabiamy.

W tym roku miały być Mazury, a wyszła Suwalszczyzna. Suwalszczyzna, która zaskoczyła mnie niezmiernie ukształtowaniem terenu, a nader wszystko zjawiskowo pięknymi, niezwykle sielskimi widokami.

Mieszkaliśmy nad jeziorem Hańcza, najgłębszym w Polsce, w starym drewnianym domu, w miejscowości Mierkinie.
Były to dla nas pierwsze wakacje typu agroturystycznego.
 
dom
 
Miejsce jak z bajki. Dom stoi na wzniesieniu, z którego rozciąga się przepiękny widok na jezioro. Jak wspomniałam dom jest stary i drewniany, co ma wiele uroku, zwłaszcza dla mnie. Pewną wadą jest to, że w nocy wszystko trzeszczało i skrzypiało. Zazwyczaj na wakacjach wychodzimy rano i w zależności od miejsca, cały dzień zwiedzamy, plażujemy bądź chodzimy po górach. Tutaj także prowadziliśmy nieco aktywny tryb odpoczynku, ale i sporo leniuchowaliśmy napawając się pięknym otoczeniem domu. Wieczory spędzaliśmy przy ognisku z pozostałymi mieszkańcami domu i gospodarzami, podziwiając spadające gwiazdy.
 

tajemniczy krąg w pobliżu
Hańcza


W domu panuje niezwykła atmosfera co niewątpliwie jest zasługą gospodarzy. A dodatkową atrakcją, niesamowicie smaczne posiłki, przygotowywane ze świeżych lokalnych produktów, po prostu niebo w gębie!
To jedno z tych nielicznych miejsc, do których miałabym chęć wrócić.

18 sierpnia 2015

Liebster Blog Award

Spotkała mnie miła niespodzianka ze strony niesamowicie uzdolnionej osoby (podziwiam jej prace od lat) czyli JJki, która nominowała mnie do Liebster Blog Award.
Wyróżnienie to jest przyznawane przez innego blogera w ramach uznania za dobrze prowadzonego bloga. 
Tak mnie to ucieszyło i zaszczyciło, że niezwłocznie, aczkolwiek zwięźle odpowiadam na podane pytania.


1. Dlaczego powstał Twój blog?

Odpowiedź na to pytanie znajduje się w tytule bloga. Po prostu chciałam się wyżyć pisarsko. Ponadto dodatkowo chciałam kontynuować to co robię na forum czyli pokazywanie swoich prac. Lubię się dzielić, więc zamieszczam również troszkę przepisów kulinarnych, tego co naprawdę bardzo mi smakuje. Staram się również przekazać trochę mojej miłości do kina, wprawiając się jednocześnie w pisaniu recenzji. Póki co wychodzi mi to słabo. Uwielbiam oglądać zdjęcia, i każdy swój wpis muszę okrasić choć jednym. Co do pisania, to jak zwykle to bywa w życiu, wyszło trochę inaczej. Blog miał zawierać głównie moje spostrzeżenia, jakieś myśli złapane na bieżąco, takie moje opisywanie świata, taki był cel. Brakuje mi jednak czasu na to wszystko, ale mam nadzieję, że blog będzie nadal się rozwijał.

2. Czy uważasz, że spełnił Twoje oczekiwania?

Chciałam żeby ktoś to czytał i tak się dzieje, więc mogę powiedzieć, że spełnił.

3. Czy bardziej cenisz "elegancką prostotę", czy wolisz blogi z dużą ilością grafiki i muzyką?

Szczerze mówiąc nie cierpię kiedy wchodzę na jakiś blog i znienacka słyszę muzykę lub inne dźwięki. I to mnie zniechęca do odwiedzania tego bloga w ogóle. 
Natomiast duża ilość grafiki mi nie przeszkadza, byle byłoby to zrobione z wyczuciem, spójne i estetyczne.

4. Czy negatywne komentarze są dla Ciebie przyczynkiem do zastanowienia się nad publikowaną treścią?

Póki co, komentarzy nie mam zbyt wiele, i nie ma wśród nich negatywnych. Ale konstruktywna krytyka zawsze jest mile widziana.

5. Jak reagujesz na hejty? Irytacją, śmiechem czy lekceważeniem?

Jeszcze mnie to nie spotkało, ale znając siebie i swoją wrażliwość myślę, że byłoby mi bardzo przykro.

6. Czy przeglądasz statystyki w bloggerze?

Robię to codziennie i póki co, jaram się większą ilością :) 

7. Czy konieczność zamknięcia bloga byłaby dla Ciebie wielkim wyrzeczeniem?

Wyrzeczeniem może nie, ale bardzo nie chciałabym tego robić. Blogowanie jest niesamowicie przyjemne, jak na razie daje mi mnóstwo frajdy, i bardzo, bardzo lubię swój blog. 

8. Czy nominacja do LBA ma dla Ciebie jakiekolwiek znaczenie?

Oczywiście, to dla mnie duże wyróżnienie i radość, że mój skromny blog został zauważony. Serdeczne podziękowania należą się Joasi.

9. Czy uważasz, że publikowanie postów nawet wtedy gdy nie ma się nic do powiedzenia jest słuszne?

To trudne pytanie, bo każdy odniesie się do niego inaczej. Ktoś będzie uważał, że jego wpisy, o tym co jadł na obiad są mega ciekawe, a ktoś inny może to czytać z zainteresowaniem. Jak pokazuje doświadczenie, często ku mojemu zdumieniu, każde treści mogą znaleźć odbiorców.

10. Czy założenie bloga wniosło dla Twojego życia jakąkolwiek wartość?

Dla mnie wartość zawsze jest w ludziach. Najcenniejsze to poznanie nowych osób. Byłoby wspaniale, gdyby niektóre znajomości przerodziły się w przyjaźnie.

To były moje odpowiedzi, a oto moje nominacje:

1. http://mojerobotkowanie.blogspot.com/
2. http://damurek2.blogspot.com/
3. http://qscrochet.blogspot.com/
4. http://szydlo-z-wora.blogspot.com/
5. http://beva-handmade.blogspot.com/
6. http://allshadesofblue78.blogspot.com/
7. http://ania.po-nitce.com/
8. http://pracownia-dziewiarstwa-tworczego.blogspot.com/
9. http://elcja.blogspot.com/
10. http://cozwieszopieknie.blogspot.com/

A czasem uważam się za mistrza fotografii... :)))




16 sierpnia 2015

Różowo, nie słodko, szydełkowo

Przez tydzień nie zaglądałam do komputera, wypoczywając na przepięknej Suwalszczyźnie.
Tymczasem kochany mój blogunio przekroczył 30 tys wejść. Zawrotna ilość to nie jest, ale i tak mnie cieszy i bardzo za to dziękuję.
Oczywiście niebawem zarzucać Was będę zdjęciami z moich krótkich wakacji, ale póki co, sesja serwetki, którą wykonałam jakiś czas przed wyjazdem.

Taka sobie zwyklutka, różowiutka serwetunia.






W sesji wziął udział ulubiony wisiorek wykonany przez Marantę.



6 sierpnia 2015

Turkusowe szydełko


Wiele osób nie lubi koronek w swoich wnętrzach, uważając, że są staromodne i babcine. Rzeczywiście trudno je sobie wyobrazić w nowoczesnych pomieszczeniach pełnych metalu, szkła i modnego ostatnio betonu. 

Ja osobiście preferuję wnętrza tradycyjne, ze szczyptą romantyzmu, a nawet mocno rustykalne. Lubię też eklektyzm, umiejętne pomieszczanie różnych stylów. Tak się składa, że w moim obecnym mieszkaniu nie mam zbyt wielu miejsc, gdzie mogłabym umieścić swoje koronkowe dzieła. Ale uważam, że serwetki zawsze upiększają i tak jak inne materiały ocieplają wnętrza. 

Tradycyjnie serwetki szydełkowe bywają białe bądź jasno beżowe. Też takie lubię. Ale dzisiaj, myślę, że nieco nowocześniejsze w swoim wyglądzie, dwie serwetki turkusowe. Chyba mniej babcine, co?






5 sierpnia 2015

I znów środa


Lekturę z poprzedniego WDiC czytało się całkiem nieźle, dopóki nie nabyłam okazyjnie (w promocji) kolejnej książki. Pomogła mi jednak przetrwać dzisiejsze długie oczekiwanie w przychodni, no i na szczęście już ją skończyłam.

Moja miłość do "Outlander" nie przeminęła wcale z ostatnim odcinkiem pierwszego sezonu. Po prostu wsiąkłam w tę historię bez reszty, sama tego nie rozumiejąc, w dodatku zakochałam się w Jamie'm. Stara, a głupia można by rzec. Jeszcze jedno przeczytanie pozytywnej recenzji, jeszcze jedno (trzecie podejście) w księgarni, obniżka ceny i już mogę przenosić się do Szkocji.

Złotą robótkę zastąpiła biała. Pewnie myślicie, że to serwetka, a to ma być berecik. Zmieniłam szydełko i kordonek i zobaczymy co teraz z tego wyjdzie, bo złoty był o wiele za duży. 

Tym razem większą przyjemnością jest zatopienie się w tej apetycznie grubaśnej lekturze...

tak, wiem, że jest ich 8!

1 sierpnia 2015

Żółte!

W trakcie pracy żółte wzbudziło spore zainteresowanie. Nie każąc Wam już czekać dłużej na efekt końcowy najszybciej jak mogłam powciągałam całą masę nitek i oto dokonuje się prezentacja.



Być może oczekiwałyście czegoś bardziej spektakularnego, ale nie na darmo nie nazywałam żółtego bluzeczką. Bo coś co jest mocno dziurawe i luźne, mianem bluzki chyba nie da się określić. Jest jednak jakimś elementem garderoby, do której wykonania odważyłam się wrócić po długim czasie.






Nie czuję się mocna w dzierganiu ciuchów, choć jakieś już kiedyś stworzyłam, dlatego zdecydowałam się na taki prosty, robiony od środka model. Rosjanki mówią na to "meduza". Choć łatwy niesie ze sobą pewne ryzyko, dopiero trzeci wzór jaki zaczęłam okazał się odpowiedni do mojej włóczki.
Z włóczką wiązałam zresztą nadzieje i spore plany stworzenia całej gamy letnich bluzeczek. Jestem jednak bardzo rozczarowana. Nako Estiva ma śliczne kolorki i wyglądała na taką, co sama sunie po szydełku. Jest jednak słabo skręcona i łatwo się haczy. Jestem pewna, że szybko powyłażą mi też skrupulatnie chowane nitki.

Z żółtego jestem zadowolona i uważam, że jest całkiem fajne!





Żółte wysyłam na party do Maknety