30 września 2015

WDiC, koc i Indianie

Dzisiaj środa, czyli pora na dzierganie i czytanie z Maknetą.


Jakiś czas temu ku swojej wielkiej uciesze kupiłam na ciuchu nieco włóczek po taniości.
Największą ilość takich samych od razu przeznaczyłam na kocyk.
Mam nadzieję, że włóczki wystarczy. Póki co robi się całkiem przyjemnie, ale jeśli mi się znudzi zrobię sobie coś innego jako przerywnik.


Dzisiaj ostatni dzień września, więc powinna się też pojawić jakaś czapka. Nawet prawie ją zrobiłam, ale jednak do bardzo grubych włóczek ja nie pasuję. Nie polubiłyśmy ani z włóczką, ani z grubym szydłem. Czapka wymaga wykończenia, ale kiedy się zmobilizuję, nie wiem.

Co do lektur, to jest jeszcze gorzej. Taki mam apetyt na dzierganie, że myślę tylko o tym, i tylko to bym robiła. Książkę czytam tylko przy śniadaniu, choć jest interesująca.

"Ja, Antoni de Tounens, król Patagonii" opowiada historię francuskiego prawnika, który od najmłodszych lat czuł, że jest stworzony do wyższych celów. Wiedziony tęsknotami ku dalekim krajom postanowił założyć francuską kolonię w krainie Araukanii (obecnie Chile).
Antoni (później Oreilie-Antoine) założył królestwo, z konstytucją, rządem i monetą, jednakże  nie zostało ono uznane, za to on sam uznany został za obłąkanego i deportowany do Francji. Po kilku nieudanych próbach odzyskania królestwa nieszczęśnik zmarł bezpotomnie, jednakże jego następcy pretendujący do tronu królestwa Araukanii i Patagonii żyją we Francji do dziś!


Dość niezwykła historia, ale książka jest nieduża. Antoni napisał pamiętniki, które rada bym była przeczytać.



28 września 2015

"Broadchurch"

Musicie mi wybaczyć, bo zwyczajnie brakuje mi umiejętności żeby rzetelnie zrecenzować ten znakomity brytyjski serial. No dobra, pisanie recenzji w ogóle nie jest moją mocną stroną. A skoro pasję szydełkowania udaje się tak świetnie dzielić z pasją filmową, muszę się nimi podzielić i tu.

Trzeba powiedzieć, że stacja Ale kino+ rozpieszcza ostatnio świetnymi serialami. Nie będę Wam ściemniać, oglądam prawie wszystkie, ale nie wszystkie jakie oglądałam i oglądam    w ostatnim czasie zrobiły mnie tak wielkie wrażenie jak "Broadchurch".
 
Filmweb

Akcja serialu rozgrywa się w urokliwym miasteczku w Dorset, a wszystko zaczyna się od morderstwa dziecka. Do prowadzenia sprawy zostaje przydzielony człowiek z zewnątrz, co od razu wzbudza niechęć miejscowej policjantki emocjonalnie związanej z rodziną chłopca. Na pracy detektywa kładzie się cieniem nierozwiązana sprawa podobnego morderstwa, jak i jego osobiste problemy. W trakcie rozwijania historii niemal każdy mieszkaniec staje się podejrzanym, a na jaw wychodzą różne, czasem bardzo długo skrywane tajemnice. Może trochę to banalne, ale te postacie są naprawdę znakomicie skonstruowane. Co wydało mi się najbardziej ciekawe to ich reakcje w obliczu tej tragedii, i to jak sobie z tym radzą, bądź nie. W każdym odcinku aż kipi od ludzkich emocji. Choć oczywiście intryguje kto okaże się mordercą, to aspekt psychologiczny bohaterów historii jest nie mniej ciekawy. 
 
Filmweb

Byłam zaskoczona, że po ujęciu mordercy serial się nie skończył. Tymczasem drugi sezon okazał się jeszcze ciekawszy od pierwszego. Rozpoczyna się bowiem sądowa batalia, pojedynek obrońcy i oskarżyciela, dla bliskich Danny'ego nowy rozdział w życiu, do detektywa Hardy'ego wraca nie zakończona sprawa. 
 
Filmweb

Mamy zatem serial kryminalny z silnie rozwiniętym podłożem psychologicznym, a wszystko to w urzekających brytyjskich plenerach. Jak dla mnie serialowa perełka. Takie filmy uwielbiam. 





 

20 września 2015

Kraina sielskości

Za oknem szaro, ponuro i dżdżyście, w domu ciemno. Próbuję ogarnąć lenia. Żeby troszkę rozjaśnić dzień pokażę Wam jeszcze kilka fotek z moich suwalskich wakacji.
  
Jak już wspomniałam suwalska kraina zaskoczyła nas ukształtowaniem terenu. Górki na jakie się natykaliśmy były całkiem spore. Między innymi wspięliśmy się na Cisową Górę.


Pagórki i malownicze głazy zostawił po sobie lodowiec.


Niezwykłe miejsce jakie okryliśmy to urzekający gościniec Drumlin. Byłam nim oczarowana. Piliśmy tam przepyszną kawusię, jedliśmy smaczne ciasta, a pragnienie ugasił kwas bzowy. Oprócz kawiarni są tam kwatery noclegowe i muzeum maszyn rolniczych.


Postawiliśmy także stopę na Mazurach wybierając się nad jezioro Wigry, do miejscowości o tej samej nazwie. Pływaliśmy statkiem po jeziorze i zwiedziliśmy ciekawy klasztor pokamedulski.


Jednym z największych przeżyć był dla mnie spływ kajakowy rzeką Rospudą. Z początku bardzo się bałam, bo nie umiem pływać i nigdy nie płynęłam kajakiem. Strach szybko ustąpił oczarowaniu, a rzeka okazała się niezwykle płytka, spokojna i urzekająco piękna.


Suwalszczyzna to wspaniałe miejsce na wycieczki rowerowe, ale trzeba mieć dobrą kondycję i przygotowanie.

13 września 2015

Szydełkowo, w moherze i pastelach

Ten model chusty znacie doskonale. Dlatego dla odmiany zrobiłam taką nietypową trochę sesję zdjęciową, która ma za zadanie pokazać jedynie włóczkę i kolory.

Na początek z efektem kliszy, który ostatnio jest moim ulubionym


I już bardziej prawdziwe odcienie, a raczej to co udało mi się wyciągnąć w tę kapryśną pogodę.





Uwielbiam taką kolorystykę. Włóczka to Angora Active YarnArt, która okazała się zaskakująco wydajna.

3 września 2015

Wyzwanie czytelnicze

Ponownie zostałam zaproszona do wyzwania, tym razem przez Renyę. A wyzwanie dotyczy czytania.

Muszę przyznać, że odkąd dołączyłam do akcji Maknety, czytam o wiele więcej. A czytanie jako sama czynność, jak wiadomo wciąga.

1. Czy masz ulubione miejsce do czytania w domu?

Niestety nie mam miejsca, w którym można by naprawdę wygodnie rozwalić się z książką. Póki co jest to to samo miejsce, w którym dziergam czyli kącik na narożniku. Liczę na wygodne łóżko w przyszłości, takie z miękkim zagłówkiem, lampką nocną i szafeczką, na którą można by odłożyć lekturę. A także marzę o czymś takim


2. Zakładka czy świstek papieru?

Świstek papieru mając grono wszechstronnie utalentowanych koleżanek??? Mam całą kolekcję zakładek, wykonanych przez
Ircię


Nulę





tyle znalazłam na szybko, ale jest ich więcej.

3. Umiesz przerwać lekturę w dowolnym miejscu, czy musisz doczytać do końca rozdziału/strony itp.?

Jak najbardziej, zwłaszcza, że czytam przy śniadaniu przed wyjściem do pracy. Więc muszę to robić, choć wolałabym nie.

4. Czy jesz lub pijesz przy czytaniu?

Zawsze!

5. Wielozadaniowość. Muzyka, telewizja w trakcie lektury?

Telewizja się zdarzała, serio. Muzyka nadal w tle, ale musi być dość cicha i bardzo spokojna, typu klasyczna bądź filmowa.

6. Jedna książka czy kilka naraz?

Kiedyś kilka, teraz jedna. Choć obecnie czytam jedną, a dwie leżą zaczęte. Jedną przeczytam na pewno, drugą przelecę.

7. Czytasz w domu, czy wszędzie?

Biorę zawsze do lekarza, choć rozmowy w poczekalni rozpraszają mnie. Zazdroszczę osobom czytającym w autobusie, bo ja tego nie mogę.

8. Czytasz głośno, czy po cichu?

Hm, uważam, że ładnie czytam, i czytałam mojej siostrze jak była mała. Jak mam super książkę czytam w myślach tak jakbym czytała na głos. Inne byle jak.

9. Zerkasz w nieprzeczytane treści książki? Przeskakujesz strony?

Tak jakoś mam, że zanim zacznę zaglądam prawie na koniec. Nie wiem właściwie dlaczego.

10. Łamiesz grzbiet książki, czy wolisz aby pozostał jak nowy?

W ogóle nie robię nic, co mogłoby przyczynić się do zniszczenia książki. Moje książki wyglądają na nieczytane. Wyjątkiem są plamy z jedzenia, których się wstydzę.

11. Piszesz w książkach?

Nigdy w życiu!

Jeśli chodzi o zdjęcia ilustrujące post mam tylko takie, na których jestem niekompletnie ubrana (czytając na plaży) więc ze względu na wrodzoną skromność nie zamieszczę ich.

Bardzo dziękuję za zaproszenie, ale nie wiem kogo zaprosić do wyzwania. Kto ma ochotę niech opowie o swoim czytaniu!