25 października 2015

Cytrynowy słoik

Bardzo dziękuję za ciepłe słowa pod adresem moich dekupażowych prób!
 
Próby dają różne skutki, ale frajda jest niezmienna.


Pomyślałam sobie, że taka artycha jak ja powinna mieć jakiś fajny pojemnik na pędzle, których mam już sporo i spróbowałam zdekupażować słoik. Okazało się to trudniejsze niż mi się wydawało, ale stwierdzam, że dekupażowanie słoików jest super.

Jako, że to tylko pojemnik na pędzle, tym bardziej, że tymczasowy (bo ciut za wąski), do wykończenia nie przykładałam się już tak bardzo. Zresztą podoba mi się taki jaki jest.


 

18 października 2015

Nieudane i prawie udane

Zaskoczę Was, bo mam kolejne prace decoupage do pokazania. W odróżnieniu od prac dzierganych tu można znakomicie wykonywać kilka rzeczy naraz.
 
Pierwsza to ta nieudana.


To miała być taka fajna zielarska zawieszka do kuchni. Moje błędy są oczywiste, nawet dla mnie samej. Źle nałożona na crack biała farba nie dała odpowiednio jasnego tła, przez co obrazek nie wygląda dobrze, a właściwie nawet nie wygląda w całości. Lepsza byłaby też farba beżowa. W związku z tym wszystkim nie przyłożyłam się już mocno do wykończenia.




Kolejna zawieszka, serduszko, nie jest idealna, ale nawet mi się podoba. Tu także jest kawałek zbyt ciemnego tła, ale to są właśnie jeszcze moje eksperymenty i nauka.
 

O ile przy pokazywaniu prac szydełkowych lubię pobawić efektami programów do obróbki zdjęć, to tutaj pokazuję całą nagą prawdę. Ale dlaczego same zdjęcia wyszły takie okropne to już nie wiem.



17 października 2015

Pudełko na pachniuchy


Właściwie to trochę mi głupio pokazywać moją kolejną pracę stworzoną w technice decoupage. Zazwyczaj swoje prace staram się pokazać w jak najlepszym świetle, zrobić zdjęcia tak, aby jak najlepiej oddać ich urodę. O ile jednak przy pracach szydełkowych mogę pochwalić się sporą starannością, tego o mojej drugiej decu - pracy powiedzieć nie mogę. Nie można zatem określić pokazania jej w kategorii chwalenia się.
 
Wzięłam się od razu za tak duży format, bo po pierwsze wydał mi się prosty, a po drugie chciałam wypróbować metodę klejenia serwetki na żelazko, która to metoda wydała mi się niezwykle prosta. Z początku rzeczywiście, serwetka pięknie przyległa do wieczka, by potem zarosnąć masą bąbli i bąbelków, a każdy kolejny etap pracy był coraz to gorszy. Możecie więc teraz podziwiać moje błędy i niedoróbki. Wiem, że pomyślicie sobie, że pewne rzeczy dałoby się naprawić, ale wierzcie mi, trwałoby to bez końca. Z wyjątkową bowiem tzw. złośliwością rzeczy martwych pojawiały się nie wiadomo skąd zabrudzenia. Kiedy udało się jakieś zamaskować, pojawiały się kolejne. Np. to z prawej strony, na dole wieczka, pojawiło się po ostatnim lakierowaniu!
 
W końcu dałam sobie spokój z moim pudełkiem, tym bardziej, że szybko zabrudzi się w użytkowaniu. Choć z motywami słodyczy, jego przeznaczenie to przechowywanie mojej kolekcji pachnących świeczek i wosków.
 


 


Jeśli macie jakieś rady jak uniknąć takiej żenady piszcie proszę w komentarzach. Również co można by zmienić w samym wyglądzie. Dodam jeszcze, że niebieski kolor, to bejca w proszku rozpuszczana w wodzie. Kolor wyszedł fajny, ale ma ona tendencję do rozprzestrzenia się i brudzenia, nawet po kilkukrotnym lakierowaniu.
 
Pudełko z zawartością wygląda trochę lepiej :)
 

 
 

3 października 2015

Decu debiut


Miałam dzisiaj ogromną przyjemność wzięcia udziału w warsztatach decoupage. Myślałam o tym od bardzo dawna, ale jakoś zawsze brakowało mi wiary w swoje umiejętności. No, ale jak to zwykle bywa, koleżanka znalazła warsztaty i wybrałyśmy się razem.
 
Bawiłam się świetnie i praca sprawiła mi dużą frajdę.


Jeśli chodzi o efekt, to przede wszystkim mój pojemnik nie jest polakierowany. Można było polakierować swoje prace i zostawić na miejscu do następnego razu, ale przecież musiałam go mieć przy sobie! Wymaga też lekkiego oszlifowania tu i tam.

Kto zna się na decu z pewnością widzi masę niedoróbek i błędów, ale w sumie cieszę, że je popełniłam. Uważam, że to bardziej sprzyja nauce, niż gdybym zrobiła wszystko idealnie.


Jak widać spękania udały się aż za dobrze. Za dużo tych przecierek, wzorki pomarszczyły się. Przesadziłam też z obrazkami z przodu.

Czy mimo wszystko jestem dumna ze swojej pracy?
 
Oczywiście!