29 listopada 2015

Niebiesko mi, czyli pled szydełkowy

Bardzo dziękuję za miłe słowa pod adresem moich dekupaży!

A dzisiaj dla odmiany - szydełko.

Przeszło 2 miesiące zajęło mi stworzenie tego pledu. Prosty wzór w zygzaki wcale mnie jednak nie znudził. Chyba jestem stworzona do takich gabarytów, bo dziergało mi się niezwykle przyjemnie.



Włóczki dobrane trochę przypadkowo, bo nabyte na ciuchu, i w tych kolorkach było ich najwięcej. Zaskoczyło mnie, że fragment pracy pokazany w WDiC spotkał się z tak pozytywnym przyjęciem. Niemieckie akryle okazały się też całkiem przyjemne.



Pomyślałam, że koty nie będą chciały pozować, więc do współpracy zaprosiłam Philippę. Trochę jest kapryśna, ale przynajmniej się nie rusza.



Philippę wyszperała Martusia, też na ciuchu :)

25 listopada 2015

Vintage zamiast słodyczy

Pamiętacie pojemniczek z mojego decu - debiutu? Bardzo spodobała mi się ta forma, jak również mojej kochanej koleżance Marcie.
 
Wciąż miałam ochotę na róż, a Martusia zaryzykowała i oddała swój pojemniczek w moje ręce. Z założenia pojemnik miał być w kolorach chusty, która również trafiła do Martusi.


Nie chcę Wam przynudzać, ale i ta praca miała wyglądać inaczej, czyli być bardziej słodka, znów z perełkami i tak dalej.
Tymczasem spójrzcie tylko jaki mi wyszedł vintage!



Przyznacie chyba, że ten lekko niewyraźny wzór serwetki bardzo temu klimatowi sprzyja.
Mogę już powiedzieć, że Marta jest zachwycona. Mi również podoba się ta praca.
 



Mimo paru wpadek...

22 listopada 2015

Po przerwie, różowo i słodko

Tak długiej przerwy w blogowaniu jeszcze nie miałam. Zaangażowanie w uwicie na nowo naszego sypialnego gniazdka spowodowało, że ku mojemu zdziwieniu odzwyczaiłam się od komputera. Owszem, siadałam na krótko żeby zajrzeć tu i tam, ale bez dłuższego zagłębiania się w internetowe czeluści, a tym bardziej tworzeniem postów na blog. A nie lubię robić czegoś byle jak.

Sypialnia została odmieniona. Jest jasna, ładna, ale wymaga jeszcze dekoracji i ocieplenia. Jedną z rzeczy, która mnie cieszy jest też możliwość nieco ładniejszych zdjęć z uwagi na lepsze ich tła :).

Świadomość, że mimo mojej bezczynności zaglądacie na blog, napawa moje serce radością i uczuciem wdzięczności. Bardzo za to dziękuję!

Czas powrócić. Mimo braku czasu, coś pomalutku się tworzy.


Słoik po kawie o ciekawym wg mnie kształcie, po owinięciu go sznurkiem i obwołaniem przeze mnie rustykalnym wazonem na kwiaty, stał się w pracy przedmiotem pewnych podśmiechujek. Po nabyciu nowych umiejętności postanowiłam odmienić jego oblicze.


Decoupage bardziej niż szydełkowanie stwarza, przynajmniej dla mnie, pole do kreatywności. A co za tym idzie istnieje pewne "niebezpieczeństwo". Oto praca wymyka się projektowi i zaczyna żyć własnym życiem.
Miał być uroczo pastelowy, romantyczny, już nie słoik, a wazon, w różyczki, a wyszedł mdląco słodki, ze storczykami.


Za storczykami nie przepadam, bo zupełnie do mnie nie pasują, są takie piękne i eleganckie, a ja elegancką kobietą to chyba nie będę nigdy :).
Górę zasłoniłam bawełnianą koronką, i dodałam kilka perełek, i nuta romantyzmu jest. I ogólnie rzecz biorąc, choć miało być inaczej, jestem ze swojej pracy zadowolona.