28 lutego 2016

Weki na słodko

Na chwilę, i na ostatnią chwilę, choć i tak mocno spóźniona, wpadam na 12 lekcję nauki decoupage u Klimju.
A temat tej 12 lekcji to zdobienie szkła i ceramiki.




Podczas jednej z wizyt w piwnicy zaintrygowały mnie słoiki weki. Pomyślałam, że świetne byłyby z nich pojemniczki, np na słodkości. 

Pierwszy słoik ozdobiłam ulubionym, a także bardzo popularnym motywem babeczek. Jest totalnie słodki.







Drugi słoik, przepraszam, pojemnik jest w zupełnie innym stylu. Serwetkę z piernikami kupiłam z myślą o bombkach, które ostatecznie nie powstały. Mam za to pojemnik o nieco świątecznym charakterze.  Uważam, że jest cudny.:) Wybaczcie zatem mnogość zdjęć. 



Przy tworzeniu wydarzyła się zabawna rzecz. Zapomniałam z wyciętego motywu zdjąć warstwy serwetki i przykleiłam wszystkie 3. Nic strasznego się nie stało, motyw jest jedynie bardziej wyrazisty.



Do przykrywek dorobiłam uchwyty. Podoba mi się ta faktura przykrywek, trochę jakby metalowa. To tylko primer, farba, i nieco brązowego i złotego bitumu.







22 lutego 2016

"Sherlock", detektyw o twarzy kosmity

Wspominałam już jakiś czas temu (mi się wydaje, że niedawno, ale pewnie jest inaczej), że brakuje mi weny do pisania. Ubożuchno zrobiło się w tym moim kąciku. Same li tylko obrazki.
Stanowczo, trzeba się wziąć, stwierdziłam. Przemóc się i zacząć, a potem jakoś poleci, 
czyż nie? Nie można wszak traktować tak własnego, kochanego blogunia, a dopiero Was, te kochane osóbki, które robią mi tę przyjemność, że zaglądają tutaj, a nawet komentują moje wpisy.
Może więc tak jak i ja, drogie koleżanki od szydełka (a i drutów również) obejrzałybyście przy swojej robótce jakiś fajny serial? Dwie przyjemności naraz?

No to dzisiaj będzie o serialu, przy którym robótkować raczej nie należy. Chyba, że osiągnęłyście ten mistrzowski poziom, przy którym wbijacie swoje metalowe narzędzia po omacku.
Filmweb
Nie ma chyba drugiego aktora, który wyglądałby równie dziwnie co Benedict Cumberbatch. Wypisz wymaluj - kosmita. 

Pierwszy raz zobaczyłam go w serialu "Koniec defilady". Oglądałam nie wiedząc o czym to jest, bo ten dziwny facet totalnie mnie rozpraszał. Dałam sobie spokój i z serialem i z Benedictem, nie mogłam po prostu patrzeć na tego cudaka. Oczywiście zdarzyło mi się widzieć go to tu, to tam, ale raczej go unikałam. 


Filmweb
Kiedy przypadkiem zobaczyłam, że BBC powtarza "Sherlocka" nastawiłam nagrywanie. Co prawda spodziewałam się, że na pilocie oglądanie się skończy, ale byłam go ciekawa, bo naczytałam się sporo zachwytów nad serialem i samym Benedictem.

Oczywiście gdyby tak było to bym tego teraz nie pisała, bo oczywiście po pierwszym odcinku byłam cała w zachwytach. 
Filmweb
Filmweb
Akcja serialu rozgrywa się współcześnie, w XXI wieku. W swojej pracy Holmes korzysta z technicznych nowinek równie sprawnie, co ze swojego genialnego umysłu. Ma własną stronę internetową, a jego zawodowy partner i przyjaciel dr Watson prowadzi bloga. 

Serial jest bardzo pogmatwany, a kryminalne zagadki skomplikowane. Wątki zazębiają się i plączą, więc trzeba odłożyć szydełko i zachować czujność żeby za nimi nadążyć. 
W pierwszym odcinku zachwycił mnie sposób przestawienia dedukcji detektywa, nieco podobny do tego w "Demonach da Vinci" (o którym może w końcu napiszę jak obejrzę 3 sezon). Podoba mi się również, że odcinki są długie - 90 minut. Co zresztą sprawia, że na sezon składają się tylko 3 odcinki, to chyba rekord. 

Filmweb
Ale jak wiadomo, ważniejsi od zagadek są bohaterowie, a nasz kosmita Benedict stwarza tu niesamowitą kreację. Jego Sherlock jakże odbiega od np pełnego uroku Roberta Downeya jr. Jest geniuszem, a jak wiadomo, geniusze poza tym, że są genialni mają same wady.

Taki jest i nasz serialowy, dziwaczny, nieznośny, absurdalnie uparty, irytujący wszystkich dookoła, i nie liczący się z nikim, ale do czasu. 

John Watson wydaje się trochę jak wierny pies, zawsze oddany, zawsze wybacza, wszystko znosi, nawet daje się wykorzystywać. Pozostaje w cieniu genialnego kolegi, ale to nie znaczy, że jest czlowiekiem bez charakteru. Bardzo podziwiam jego odwagę. A wzrusza mnie ta bezwarunkowa, niezwykle silna przyjaźń jaką darzy Sherlocka. 
Filmweb
Zastanawiałam się jak będę odbierać tą historię osadzoną we współczesnych realiach. Okazało się, że świetnie, a nad  Londynem XXI wieku i tak unosi się lekka mgiełka tajemniczości. 
A Benedict - Sherlock? No cóż, musicie przekonać się same... :)


13 lutego 2016

Komódka


Dzisiaj będzie sporo zdjęć, bo "zrobiłam" sobie coś, co już kocham. Niewielka komódka z IKEA okazała się bardzo wdzięcznym obiektem do ozdobienia. 
http://www.ikea.com/




Inspiracją była serwetka z turkusowym motylem widoczna na środkowej szufladce z lewej strony. Musiała jednak odczekać jakiś czas. Ja musiałam nabrać nieco więcej umiejętności, a do serwetki dołączyły ptaki w klatkach, a końcu królewski paw.


Nad ptaszkami musiałam najwięcej popracować, są tu cieniowania farbami, bitumem i woskiem. Efekt bardzo mi się podoba. 

 

Postarzenie obudowy nie końca spełniło moje oczekiwania, ale podoba mi się.



W środku szufladek - rustykalna orzechowa bejca, bardzo ją lubię.


Jak widać, jestem niezmiernie zadowolona ze swojej pracy. A komódka jest bardzo pojemna, a co za tym idzie praktyczna.