20 kwietnia 2016

Kazimierz Dolny

Korzystając z bardzo ciepłej, pogodnej niedzieli zrobiliśmy sobie krótki wypad do Kazimierza Dolnego. Niestety na ten pomysł wpadło jeszcze wiele osób, odbył się mały zlot motocyklowy i wszędzie było tłumnie i tłoczno.
Udało mi się cyknąć kilka widoczków, ale musimy się tam wybrać jeszcze raz.


na rynku
widok na Górę Trzech Krzyży
moja ulubiona pora roku - kwitnienie drzew




nad Wisłą




ruiny zamku
na ulicy Krakowskiej nie brak pięknych, starych domów








13 kwietnia 2016

Jaglany niekoniecznie dektoks

W końcu zebrałam się żeby napisać o mojej najnowszej fascynacji. 

Książkę "Jaglany detoks" Marka Zaremby kupiłam właściwie przez przypadek. Przerzucając strony w sklepie uznałam, iż nie jest to pozycja, która może mnie zainteresować. Kupiłam książkę o sokach, a przy kasie okazało się, że "Jaglany detoks" jest w ofercie minus 50% ceny. No i tak wyszło, że soki robię z czego popadnie, a z jaglaną książką praktycznie się nie rozstaję.


To tygodniowy program oczyszczania organizmu przy pomocy kaszy jaglanej. Jakąś 1/3 książki zajmują przepisy, pozostała część to teoria o funkcjonowaniu organizmu, problemach zdrowotnych i ich przyczynach. To teoria zdrowego odżywiania się, ale i zdrowego życia w ogóle. Autor duży nacisk kładzie również na aspekt duchowy. 



Muszę przyznać, że zafascynowała mnie bardzo osoba autora, który jest dietoterapeutą, a swoją terapię opiera na tradycyjnej medycynie chińskiej, medycynie św. Hildegardy i oczywiście kaszy jaglanej. Istotna jest równowaga kwasowo-zasadowa organizmu oraz charakterystyka termiczna potraw. Te dwa aspekty niezwykle mnie zaciekawiły i wciąż staram się pogłębić swoją wiedzę na ten temat. Ponieważ w książce są różne zestawienia i tabele nieustannie do niej zaglądam. Do tego jest tak fajnie wydana, że po prostu przyjemnie mieć ją w rękach. 
A przepisy? Po prostu je uwielbiam. Są niezwykle starannie przygotowane i skomponowane pod kątem współdziałania poszczególnych składników. Jeden przepis z książki już znacie.

Pan Marek ma swoją akademię kulinarną gdzie prowadzi warsztaty, a także blog Gotuj zdrowo, okraszony przepięknymi zdjęciami. Tam również nieustannie zaglądam, bo i na blogu można znaleźć niezwykle dużo cennych informacji.


Detoksu nie przeprowadziłam. Ale czuję się nieswojo, nie mając zapasu jaglanki w domu. Najlepiej ugotowanej.

A w nawiązaniu jeszcze do akcji Maknety


Znudziły mi się serwetki, które oczywiście leżą sobie ułożone w stosik, czekając na nitek chowanie i całości naciąganie, pewnie jeszcze poleżą tak długo. 
Za nic mając zmianę temperatury wyciągnęłam z pudła bladożółty moher kupiony onegdaj na ciuchu i robię sobie chuścinę. 

2 kwietnia 2016

Uzupełnienie wpisu

Mogłam się domyślić, że osoby zaglądające na mój blog mogą być zainteresowane bardziej niż moją pracą - butami. Jak to kobitki. Specjalnie dla Was dzisiaj uzupełnienie wpisu, i buciki w swoim naturalnym biurowym środowisku.
Na niszczarce.:)