22 listopada 2016

Serialowo - brytyjsko

Tak sobie ostatnio pomyślałam, oddając się ulubionym zajęciom, że może mogłabym żyć bez szydełkowania, ale nie bez kina. Choć to kino to tak naprawdę TV, a filmy poszły bardziej w stronę seriali, ja jestem nałogowym, nieuleczalnym oglądaczem. Kiedyś nie podejrzewałabym siebie o upodobania serialowe, ale te, które powstają obecnie są po prostu świetne. Pora roku i pogoda akurat odpowiednia na oglądanie i dzierganie. Macie może ochotę na kilka tytułów?

Zanim przejdę do rzeczy, krótka reklama. Filmy i seriale oglądam na różnych kanałach, ale zdecydowanie przoduje stacja Ale kino. To nie tylko takie hity jak "House of Cards", ale również cała masa serialowych odkryć, do których pewnie sama bym nie dotarła. Oprócz oczywiście masy świetnych filmów. Jeśli miałabym oglądać tylko jeden kanał wybrałabym Ale kino.

Pierwsze odkrycie już kiedyś opisywałam, a ogólnie rzecz biorąc chodzi mi o seriale brytyjskie, głównie kryminalne. Przy czym upodobanie do kryminałów pojawiło się u mnie przy okazji "Broadchurch". Ale tym razem nie będzie zachwalania, a bardziej przedstawianie.

"Grantchester"

Filmweb
Brytyjski "Ojciec Mateusz", tylko ojciec młodszy i przystojniejszy. Oczekiwałam głównie  urokliwych, brytyjskich plenerów, kamiennych domków i całej mojej kochanej brytyjskości, zwłaszcza dawnej. Z pewnością serialowi nie brak uroku, a główny bohater może wzbudzać wiele sympatii. Ale mi jakoś nie przypadł do gustu i darowałam sobie drugi sezon. Co zdziwiło mnie samą, choć główną postacią jest pastor, brakowało mi w serialu odniesienia do religii, a bohater raził mnie zbytnią sympatią do kobiet i doczesnych rozrywek. Trochę umiaru pastorze!

"Hinterland"

Ale kino
Tu z kolei miały być zapierające dech w piersiach walijskie krajobrazy. Po tym serialu wiem z całą pewnością, że nie chciałabym mieszkać w Walii. Pogoda zazwyczaj tak ponura, że trudno doszukać się tych zachwycających widoków. Główny bohater, detektyw, ktory wziął się nie wiadomo skąd (ponoć z Londynu), nieustannie smętny, wydaje się, że z powodu tej okropnej aury. Prawie było mi zimno jak to oglądałam. Oczywiście potem okazuje się, że nosi w sobie osobistą tragdeię. Na posterunku dziwny jakiś przełożony zawsze jakby podsłuchujący i podglądający. Śledztwa toczą się nieśpiesznie, i jakoś za ten spokój bardzo polubiłam ten serial. Dobrze mi się przy nim szydełkowało.

"Safe House"

Ale kino
Były policjant zgadza się się na ukrycie w swoim spokojnym domu na odludziu pewnej rodzinę. Ma mu to pomóc w uporaniu się z traumami z przeszłości.
Nic nie pamiętam z tego filmu oprócz tytułu, więc chyba nie był zbytnio porywający.

"Kod zbrodni"

Ale kino
Miniserial opowiadający historię pierwszego śledztwa, do którego wykorzystano badania DNA. Naprawdę interesująca historia.

Największe wrażenie wywarł na mnie kolejny miniserial "Sekret"

Filmweb
Wstrząsający obraz oparty na prawdziwej historii. Zdawało by się historia jakich wiele. Colin i Hazel zdają się mieć szczęśliwe rodziny, a jednak zakochują się w sobie. To przecież wciąż się zdarza. Ale ci szanowani członkowie lokalnej społeczności, niezwykle religijni ludzie decydują się na usunięcie tych, którzy stoją na przeszkodzie ich uczuciom. Tak po prostu.
Oglądałam ze stale rosnącym wzburzeniem, nie mogąc uwierzyć w tę historię. Bogobojny dentysta, tak po prostu zabija, pozbawia dzieci rodziców, oszukuje, manipuluje, zdradza, na wszystko znajdując wytłumaczenie  w Biblii. Szokujący obraz zła tkwiącego w "zwykłym" człowieku. 

Na koniec chciałam jeszcze dodać, że choć brytyjscy aktorzy zazwyczaj nie posiadają atutu atrakcyjności fizycznej (co przeważnie jest bardzo mile widziane), to warto zwrócić uwagę na ich kunszt aktorski. Może jakaś stara, angielska szkoła?





21 listopada 2016

Wymiankowo

Dzisiaj na szybko, tylko kilka obrazków do obejrzenia. Kawał czasu temu zapisałam się do facebookowej grupy Wymianki ręcznych robótek. Temat wymianek nie jest mi oczywiście obcy, nieraz brałam w nich udział na forum. Tak się jednak składa, że na Maranciakach szydełko jest w zdecydowanej przewadze, więc raczej nie jest możliwe, abym umówiła się z kimś na prywatną wymianę. 

W grupie Facebookowej dziewczyny robią absolutnie wszystko i jest przyjemna atmosfera. Zaproponowałam swoje prace niejako z ciekawości, dla sprawdzenia, a ku mojej radości zgłosiły się dwie osoby, które zajmują się szyciem. 

Małgosia wykonała dla mnie zestaw ptaszorków - zawieszek. Bardzo lubię takie drobiazgi. Często spotykam się z opinią, że wszelakie tkaniny i rzeczy z nich uszyte tylko zbierają kurz. Ja uważam, że nadają wnętrzom przytulności. Bardzo podobają mi się wszelakie szyte ozdoby.



Gratis - woreczek wypełniony lawendą (jak wiedzą niektórzy uwielbiam pachniuchy)


Marzenka szyje piękne zabawki. Także je uwielbiam. Wybrałam jedną lalę dla siebie, a jedną dla Zuśki. Ponadto specjalnie dla Zuśki została uszyta mała chmurka.


Zakochałam się w tych chmurkach! Poniżej na zdjęciu gratisowe opaski na główkę. 
I lala

 
 A to już moja nowa koleżanka. Jest piękną ozdobą sypialni. Jest taka tildowa, a ja na punkcie Tild mam prawdziwego fioła. Pewnie postaram się o jeszcze jedną. 😉




12 listopada 2016

Wytrawne muffinki


Ni to babeczki, ni to bułeczki, ni to muffinki. Pieczone w formie muffinkowej, więc można je nazwać wytrawnymi muffinkami. Jak zwał, tak zwał, ja je uwielbiam. A ponieważ robię je dość często czas podzielić się nimi z Wami. Przepis ponownie Agnieszki Maciąg, ze świetnego czasopisma "Uroda życia".


Wytrawne muffinki

  • 250 g mąki (u mnie pół na pół orkiszowa i gryczana)
  • szklanka drobno utartej marchewki
  • 1 łyżeczka soli
  • 2 łyżeczki curry
  • 1/2 łyżeczki kurkumy
  • 1 łyżeczka ulubionych ziół
  • 2 jajka
  • łyżka śmietany 18%
  • 1/2 szklanki oleju roślinnego
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody
  • 1 łyżeczka czarnuszki
Do mąki wsypać przyprawy, sól, proszek do pieczenia i sodę. Dodać utartą marchewkę i dokładnie wymieszać. Wbić jajka, wlać olej i śmietanę. Wymieszać. Jak w przypadku klasycznych muffinek nie należy mieszać zbyt długo.
Ciasto nałożyć do foremek na muffinki. Piec 30 minut w temperaturze 180 stopni.
 


Muffiny świetnie smakują z soczystymi pomidorami.


Dzisiaj zrobiłam prostą sałatkę z pomidorów, mozarelli i awokado. Pychota
 


11 listopada 2016

Komódka - druga metamorfoza

Witajcie! Ostatnio było robótkowo - szydełkowo (dzięki za komentarze), a dzisiaj dla odmiany decoupage.
 

Pamiętacie moją komódkę z IKEA, którą poddałam dekupażowemu upiększeniu? Spodobała się niejednej osobie, w tym mojej siostrze, której zamarzyło się mieć własną. Kiedy nadarzyła się okazja kupiłam komódkę dla niej. Monika sama wybrała serwetkę, jedną, a nie jak było w moim przypadku, gdzie użyłam trzech.

Zdjęcia robiłam tego samego dnia, co ostatnie zdjęcia serwetek, więc sami widzicie...



Ułatwiłam sobie trochę zadanie, obudowę pokrywając bejcą, a nie farbą. Ale też i miałam ochotę na taki efekt. Na zabejcowanym drewnie lepiej się pracowało z woskiem i bitumem. I jeśli chodzi o obudowę, to ta podoba mi się bardziej niż moja.








6 listopada 2016

Serwetkowania ciąg dalszy


Cieszę się bardzo, że podobają się Wam moje ulubione dziergadełka - serwetki. Dziękuję serdecznie za przemiłe komentarze pod poprzednim wpisem!

Dzisiaj ciąg dalszy kordonkowych prac, serwetki większe i jeszcze większe. Jak zaraz zobaczycie mocno pobawiłam się edycją zdjęć, niestety zdjęcia wykonywane wewnątrz, w listopadzie plus słaby fotograf = kiepskie zdjęcia. Od razu wyjaśnię, że widoczne zażółcenia są wynikiem jedynie gry światła.


37 cm

47 cm
jedyne zdjęcie wykonane przy naturalnym świetle
56 cm

Na zdjęciach możecie również zobaczyć przedmioty z wygranego jakiś czas temu candy na blogu PISZKOWE KLIMATY, piękne miseczki w kształcie gwiazdek i zapachową świeczkę. Oj, ta świeczka jest niesamowita, będę ją palić jeszcze długo, taka jest wydajna. Pozdrawiam Justynko!

Ta serwetka ma piękny wzór, ale jest bardzo uparta, nie chce poddać się formowaniu, może wybrałam zbyt duże szydełko?


70 cm
Kolor tego kordonka to turkus, i tak naprawdę faktycznie jest to piękny, brudny turkus. Uwielbiam takie odcienie, ale tutaj tego nie widać. Świetnie mi się robiło ten model.


70 cm


Jeszcze trochę beżu



57 cm
I na koniec moja faworyta, w wyjątkowo pięknym odcieniu fioletu (czego nie bardzo widać) czyli głębokiej jagody. Do tego niezbyt wyszukany, ale efektowny wzór.


80 cm